Bez przesady z tym wychwalaniem Bayernu i Toniego.
Mecz nie była porywającym widowieskiem i Bawarczycy wcale nie zagrali wielkiego meczu. Pierwsza połowa to obustronna padaka i syf. W drugiej już po 5 minutach powinno być 2-0 dla Hannoveru (!). Chodzi o sytuacje Hankego i Balitscha bodajże. Później Bayern wreszcie zaczął coś grać (poprzeczka po uderzeniu Klose) a potem Luca Toni, który do czasu pierwszej bramki grał jak trampkarz (piłka odskakiwała na 5 metrów po przyjęciu, przegrane wszystkie pojdeynki biegowe, celne podania równe zeru) strzelił pierwszego gola. Dwa pozostałe padły w takich sytuacjach, że ciężko byłoby nie trafić.
Ogólnie mecz na plus, ważne że coś się ruszyło w drugiej połowie i ten mecz, mimo że przeciętny, mogę uznać za najlepszy w tej rundzie (łącznie z UEFA). Schweinsteiger się rozkręca, powrót do formy cieszy, obrona wreszcie na 0 z tyłu. Szkoda tylko słabej formy Klose (momentami zapomiałem, że biega po boisku) i mimo wszystko Toniego (!). Niech nauczy się robić coś więcej niż tylko dokładac nogi. Trzeba jeszcze pobiegać, popracować, pograć z partnarami, powalczyć o piłkę itp.



