Doni nigdy najpewniejszym punktem Romy nie był. Nie raz przytrafiały się mu babole i zapewne jeszcze będą sie zdarzały. W II poł. grał już lepiej bo ja przynajmniej dostrzegłem kilka udanych wykopów. Ale w I patrzyłem na to z niepokojem a szczególnie gdy zawodnicy grający z nim od kilku sezonów nie potrafili się porozumieć przy piłkach niczyich i czasem myślałem że wyjdzie do piłki a jak to zrobił to za późno. Z drugiej strony obrońcy też nie wiedzieli jak się zachować i wszystko było grane na ostatnią chwilę a były takie dwie czy trzy akcje. Pewnie nerwy udzieliły się całej drużynie bo w II części poza tym niepewnym chwytem piłki który mógł zakończyć sie utratą bramki Doni zagrał przyzwoicie.
A Taddei przeciwko Juve kompletnie sobie nie radził - tracił mnóstwo piłek, nie potrafił wyjść z akcją i często faulował za co imo powinien obejrzeć kartkę. Giuly co prawda zagrał bardzo przeciętnie ale ewentualnie ich zmianę można było zastąpić tą Pizarro -> Aquilani bo Panucci słusznie zszedł a Juana była wymuszona.
A to że długimi momentami nie potrafiliśmy wyjść z własnej połowy i byliśmy zepchnięci do defensywy a jak odzyskaliśmy piłę to zaraz ją traciliśmy mnie niepokoi i to bardzo. Bo nie taką Romę chcę oglądać szczególnie u siebie z kim by nie grali, nawet z teamem pilka.pl (taktyka swoją drogą). Tak na dłuższą metę nie da się grać a można przypuszczać że w Madrycie jak dojdzie Robinho będzie jeszcze ciężej. Dziś mieliśmy ledwie kilka sytuacji (o strzałach w ogóle nie mówię bo znowu było ich jak na lekarstwo) i je wykorzystaliśmy. No dobrze tylko że trochę za mało jak dla mnie tego było. W rewanżu pozostaje liczyć że szczęście nas nie opuści i uda się skutecznie rozegrać jakąś kontrę.


