Taa, wiem.Łukasz_ pisze:Wilmore z całym szacunkiem ale nie wygraliśmy z Arsenalem ani 3:0 ani 4:1. Byliśmy bliżej dziś porażki niż remisu. Ja wiem że San Siro to inna bajka ale 0:0 to bardzo zdradliwy wynik. Chwila nie uwagi i Arsenal strzela bramkę która bardzo skomplikuje nasze położenie.
Ale mam dziwne wrażenie, że na San Siro obejdzie się bez cudów pt. bramka Arsenalu - po dniu dzisiejszym tak trzeba nazwać wbicie przez Kanonierów piłki do bramki
Wiem, że to zdradliwy wynik. Ale na litość boską, to jest Milan. Przeciwko sobie ma zespół z GIGANTYCZNYMI możliwościami, ale rozedrgany na boisku jak harfa na amfetaminie - stale miałem wrażenie, że ten domek z kart Wengera jest dobry, ale jak im strzelimy jedną bramkę, to będzie po dwumeczu - wyraźnie brak im pewności siebie na boisku. Pokazał to dzisiejszy mecz - mieli wielki klub na widelcu, a mimo wszystko bali się zaatakować odważniej.
Milan z United nie miał skrupułów. Inne wielkie ekipy zresztą też by nie miały - Arsenalowi zabrakło jaj, by przycisnąć.
Mają więc mieć jaja, żeby przy 80 tysiącach kibiców na SS zaatakować?



