o tak --->
Z jednej strony jest to spowodowane brakiem Robinho, ktory te maszyne nakrecal, ale z Valladolid Robinho zagral 15 minut i nikomu to jakos nie przeszkadzalo. Zobaczymy w nastepnym meczu jak Brazylijczyk wroci. Niestety nie mozna tylko w tym upatrywac niemocy. Posypala nam sie nieco wizja, Raul z Ruudem nie wspolracuja tak ladnie jak jeszcze miesiac temu... trzeba wierzyc, iz teraz bedzie tylko lepiej. Real musi wziasc sie w garsc i nawet przez ulamek sekundy nie mozemy sie podlamywac i tracic wiary we wlasne umiejetnosci. Szkoda, ze ta wiara z nas ulatuje, kiedy nie idzie najlepiej. Strach sie bac, bo jeszcze nie tak dawno bylo to nie do pomyslenia. Jakies science-fiction kurde
Nie tyle martwi mnie nasza niedyspozycja, bo Real sie obudzi. Zapadlismy w sen zimowy. Misio sie jeszcze obudzi i pojdzie na polowanie, zeby cos zjesc. Zbliza sie marzec, nie wiem czemu jeszcze chrapiemy. Oby misio obudzil sie szybko, gdyz przyspiesza nam pociag za plecami. Barcelona wydaje sie byc coraz mocniejsza, graja coraz lepiej, zaczynaja sie zachowywac jak rozpedzony ekspres, a my jak stara ciuchcia, ktorej sie skonczylo w piecu
Sezon praktycznie zaczyna nam sie od poczatku. A tam nasi zrobili to specjalnie, zeby jeszcze emocje byly w tym sezonie, a nie takie flaki z olejem



