Meczu nie oglądałem. Pewnie znów ukradlismy punkt, punkt bardzo przyblizający nas do obrony tytułu. Na swoje usprawiedliwienie poszedłem w miasto w poszukiwaniu baru puszczającego w TV mecz o mistrza Włoch, a skończyło się na ogladaniu pseudopiłkarzy z Estonii. Co za kraj.
Forza Il Capitano! Forza Inter!



