Gilberto wszedł na obronę, Denilson wskoczył do pomocy. Flamini wcale nie zagrał tak tragcznie, byli inni, którzy bardziej zawiedli, ale o nich za chwile.Hanni pisze:Drugą sprawą jest występ Flaminiego. Chyba wrócił do dawnej formy i w tym meczu udowodnił że nie nadaje się on do podstawowej jedenastki. Gdy wszedł Gilberto, gra w środku pola wyglądała o niebo lepiej.
Almunia zagrał przyzwoicie. Miał jakies niepewne interwecje, gdy piłka mu uciekła i był corner, ale kilka razy dobrze wybronił strzały, po kontrach Villi.
Sagna - zagrał słabiej niż zwykle, podobnie jak Clichy. Sagna mniej widoczny w ofensywie. Clichy zasługuje na pochwałę za piłkę w ostatnich sekundach meczu do Ade.
Gallas zagrał bardzo dobrze, tylko raz się pomylił [z tego co pamietam] gdy spóźnił się z interwencją i faulował Agbonlahora. Dostał żółtko wtedy. Poza tym miał kilka znakomitych interwencji w wydawałoby się beznadziejnych sytuacjach.
Senderos przypominał tego Senderosa sprzed kilkunastu tygodni. Niepewny, często przegrywał pojedynki, no i bramka
Flamini nie zagrał nic wielkiego, ale się starał, kilka dobrych interwencji, nie było tak źle jak Hanni twierdzi.
Cesc tragedia, Hanni by pochwalił Cesca, ja wręcz przeciwnie. Zagrał zdecydowanie poniżej oczekiwań. Piłki niecelne, głupie straty ...
Poodbnie Hleb, choć tego było wszedzie pełno i się naprawdę starał, to mało co mu wychodziło. Hleb chyba miał najwięcej niecelnych podań, za czesto tracił piłkę [podobnie jak Diaby]
W ataku, Theo się pokazał z dobrej strony, szkoda ze nic nie strzelił, miał 3 okazje. Carson dobrze bronił.
Ade miał 3 główki z ok 5-6 metra, ale wszystkie poszły nad bramką. Tą ostatnią mozna zrozumieć, bo piłka była troche za wysoko, ale te 2 pierwsze, powinny być przynajmniej uderzone w światło bramki.
Nicklas - bez komentarza
Mecz słaby w naszym wykonaniu, przykre jest to, że nasi po tej pechowej bramce nie rzucili się na Villę. Atakowali, ale bez przekonania. Dopiero w II połowie zaczeli od poczatku atakować, tak jak zazwyczaj, gdy przegrywają. ManU nie zwalnia, a my tracimy pkt w meczach ze słabszymi rywalami [choć Villa nie była wczoraj akurat od nas słabsza]. Jak tak dalej będzie, to może być bardzo ciężko. Chyba Arsenal woli gonić lidera, niż go bronić.
Szkoda mi troche O'Neilla. W urodziny mógł pokonać Arsenal na Emirates, był blisko, bardzo blisko...



