Arsenal był tak naprawdę jedynym zespołem, który mógł ten mecz wygrać bez karnych, Milan jakieś 10 minut lepiej zagrał kiedy Pirlo miał 3 długie piłki i poza tym nic, szybko głęboko się cofneli co było morderstwem dla formacji ataku, która biegała w środku boiska.
Arsenal rewelacyjnie nie zagrał ale Cesc pięknie trafił i zakończył spotkanie, przy drugiej bramce miałem wrażenie że Milanowi juz bylo wszystko jedno (zresztą oni ogólnie jacyś tacy malo zainteresowani meczem wydają mi się dość często)


