No i cóż, stało się. Przed meczem dawałem Arsenalowi jeden procent szans na awans - i on skorzystał z tego jednego procenta, dawanego w piłce drużynie zawsze jako ostatnia szansa, ostatnia nadzieja - i stał się cud.
Najpierw zespół, zdawałoby się odporny na kryzys motywacji, który wygrał wszystko nie raz, wypalił się.
A później zespół, który nie potrafił trafić z metra do pustej bramki, trafił z 30 metrów strzałem "na utratę czasu".
Nie łudźmy się, Fabregas nawet nie starał się włożyć w uderzenie wiele siły - on miał kopnąć i stracić sekundy. Zyskał więcej, niż się spodziewał.
Milan zagrał katastrofalnie - oglądałem spotkanie razem z przyjacielem, który również "trochę" w piłce przeszedł - potrafiliśmy wymienić wszystkie błędy możliwe przy ustawianiu zespołu 1-4-3-1-2, patrząc na grę Milanu:
Zbyt wielkie odległości między formacjami, brak cofania się napastnika, brak łączności zespołu z wolnym atakującym, brak rozgrywającego, luka przed defensywą, i jeszcze wiele innych... Milan popełnił wszystkie możliwe błędy taktyczne, nie wspominając o indywidualnych.
Cieszyłem się, że Ancelotti zmienia ustawienie na dwójkę napastników, ale to się okazało gwoździem do naszej trumny - nie byliśmy zgrani, nie mieliśmy przećwiczonych schematów, nie było nic konkretnego w przodzie do zaoferowania rywalowi - ot, jeśli Kaka sam czegoś nie wymyślił, to nie było nic. Milan taktykę 1-4-5-1 opanował do perfekcji, teraz zabrakło drugiego rozgrywającego i taktyka poszła do piachu.
Berlusconi ma za swoje - trzeba było ściągnąć Ribery'ego, kogokolwiek do przodu jako partnera Kaki - choćby i Sebka Milę - który grałby w ustawieniu ofensywnego pomocnika.
Żal, że przegraliśmy w tak głupim stylu - słabej drużynie Arsenalu nie prezentując nic ponad jednego Maldiniego - jedynego, który się starał. Arsenal zagrał katastrofalnie źle, ale tylko dlatego, że Milan niczego od nich nie wymagał - póki trzeba było się bronić (pierwsze 25 minut), to się bronili dobrze, później Milanowi odechciało się grać i Arsenal mógł już spokojnie wygrać mecz. Dziwię się tylko Londyńczykom w jednym - czemu nie podjęli wysiłku dobicia Milanu wcześniej - wygrali dzięki strzałowi, który nawet nie był specjalnie "przygotowany", po prostu Cesc walił na odwal, byle dalej - Arsenal mógł spokojnie dobić Milan o wiele wcześniej, nie podjął wysiłku, by pokonać żenujący zespół - żal więc, że awansując pozostawili po sobie najwyżej średnie wrażenie - bo i tylko wynik w dzisiejszym dwumeczu jest dla nich pozytywny. Tak, jak Milan rok temu nie cieszył się specjalnie pokonaniem Celticu, tak Arsenal dziś nie powinien zbytnio świętować zwycięstwa na San Siro - bo poza wynikiem reszta była zła.
Ancelotti musi odejść. Inaczej ta drużyna będzie dalej stać w maraźmie, a za rok może nawet nie grać w LM - a w UEFA co roku jest coraz więcej mocnych kandydatów do zwycięstwa, więc przyszłoroczne puchary mogą być słabiutkie.
O ile w ogóle w nich zagramy.
Potrzebny zespołowi jest szok. Uderzenie o dno. Dziś coś takiego się stało, choć i tak Arsenal zafundował nam najmniejszy wymiar kary.
Czekam więc na efekty tej klęski.
AC Milan Ancelottiego: Old Trafford, Manchester 2003 - Ateny, 2008 [*]
Już nie wierzę w ten Milan tego trenera. Coś się musi zmienić.



