Trenera. I to mankament główny.fieldy pisze: Milan się oczywiście nie skończył, ale czegoś tam brakuje.
Teraz na spokojnie. Spodziewałem się wielkiego dwumeczu, dostałem dwumecz słaby - tylko i wyłącznie przez żenujący Milan, który zagrał dno dna.
Dlaczego piszę, że Arsenal zagrał słabo? Bo zagrał bardzo słabo. To, że o wiele lepiej od Milanu - to inna sprawa. Ale żadna drużyna klasowa nie strzela bramki po 170 minutach dwumeczu, gdy przez cały mecz przechwytuje piłki na środku pola, ma okazje po grze skrzydłami i strefę obronną rywala na linii jego pola karnego.
Jak ktoś się choć trochę zna na piłce, to sam to zauważy - Arsenal przez kawał dwumeczu miał Milan na widelcu - stąd też był mój optymizm przed rewanżem - a nie był w stanie nic z tym zdziałać. Przełamanie nastąpiło, gdy Fabregas uderzył na utratę czasu - i znów, kto zna się choć trochę na piłce na pewno zauważy nietypową pozycję Fabregasa przed uderzeniem, brak odpowiedniego przygotowania, słowem - robotę na odwal, na szybko - wtedy Milan stracił bramkę i dwumecz się skończył. Gol Ade to tak na osłodę bardziej po poprzeczce w Londynie, Arsenal wtedy już nie grał meczu, był na rozbieganiu, bo Milan myślami siedział w szatni.
Przykre, że pokonała nas ekipa, która zagrała tak, jak my wygrywaliśmy ostatnio w lidze - mając wielki potencjał ograła nas grając po prostu lepiej od nas, nawet nie starając się zbytnio (wolę wierzyć w to, niż w słaby Arsenal), bo gdyby było inaczej - to Milan nie miałby o co grać po meczu w Anglii. Zagraliśmy katastrofalnie słabo, jak nie my, popełniliśmy masę błędów taktycznych, ale... Co dalej? Mówi się o Lippim, Mourinho, ale Berlusconi już upewnił Ancelottiego na ławce trenerskiej na przyszły sezon, Giallani również nie jest skory do gwałtownych ruchów - słowem marazm, panie, marazm i sromota nas teraz czeka. W lidze wcale nam się powieść nie musi, bo niekoniecznie piłkarze muszą nagle zacząć błyszczeć w Serie A.
W dalszej części LM jestem za Arsenalem - ciekaw jestem, na co serio stać ten klub i życzę im jak najlepiej - a przede wszystkim tego, by Wenger wcześniej zmieniał Eboue na Walcotta
Porównanie Cesca z Pirlo jest nie na miejscu głównie dlatego, że to dwa różne typy piłkarzy.Kamil232 pisze:To jak można przyrównywać Cesca, który gra w sezonie wiele kapitalnych spotkań, do gościa który 3-4 to robi?
To tak, jakby porównywać Diarrę do Cesca - obaj mają swoje atuty w zależności od tego, na co spojrzymy.



