Winiar przedłużył kontrakt z Trentino do 2011, Kadziewicz jest w dupie znaczy w Mediolanie tylko do końca sezonu.
To tyle tytułem wstępu. Tera konkrety. Ostatnio zirytował mnie bardzo ekspert Mielewski Jerzy, który gadał straszliwe bzdury w magazynie internetowym sport.pl "Punkt, set, mecz". Otóż ów ekspert stwierdził, że Polska cztery lata temu przygotowując się i grając w IO była w świetnej formie i pokonała nas tylko Brazylia. Nóż w kieszeni sie otwiera. Może zamiast kolejnych wizyt w solarium, broń boże nie wypominam tyle, że za niedługo cieżko będzie odróżnic popularnego (szczególnie w kręgach bloogo-nastolatek, piszacych o swoich fantazjach z Kadziem czy innym Mariuszkiem) esperta od pomarańczowej maty na której Kadzie i inne Mariuszki wylewaja siódme poty, warto przypomniec/zapoznac się z tym jak to wyglądało w rzeczywisości. A wbrew temu co mówi Mielewski różowo nie było: katastrofa w kwalifikacji olimpijskiej w Lipsku (Rosjanie i Bułgarzy przejachali sie po nas straszliwie), rozpaczliwe wzmocnienie sztabu trenerskiego Prielożnym, dziwna polityka personalna szkoleniowców, szczęśliwie zakończony horror ze słabiutka Portugalią w kwalifikacji olimpijskiej interkontynetalnej, konfilkt z Gabrychem, przegrane z przecietna Grecją i troche mocniejsza Francją, Bakiewicz ratował (sic)
Jeszcze taka mała dygresja. Nie rozumiem idei pogramu "Punkt, set, mecz" w takim składzie personalnym. Drzyzga, jego alter ego Iwańczyk i Mielewski, który próbuje tworzyć coś własnego, ale co okazałem nie bardzo mu wychodzi. Równoczesnie można by stworzyć program na podstawie monologów pana Wojciecha i niósłby za soba taka sama wartość merytorczna. Generalnie podważam sens dyskutowania, dywagowania na zasadzie kto bardziej wejdzie w tyłek jedynemu, który się orientuje w temacie. No, ale boom na siatkówke jest, wszyscy się bawia i jaki tu spokój na na na na na...
W ten sposób, gibko, elastycznie przeszedłem do zakończenia. Tu chciałbym zauważyć, że jak Magiera nie prowadził swojego dopingu czytaj cepeliady, bardzo znośnie się to ogladało i można było nawet myśli pozbierać. Szkoda tylko, że tak krótko, bo w meczu Olsztyn - Radom juz chwycił za swoje organki i cały klimat [ch**] strzelił. A jak zapewnia Swędrowski, niespełniony pan Marek jutro szykuje jakies niespodzianki...
p.s Częstochowa wygrała



