W sobotę gramy z Boro, jedynym klubem, który nas pokonał w lidze w tym sezonie - trzeba się odegrać. Mamy 3 remisy z rzędu, pora coś wygrać.
Czas najwyższy, bo nie dosyć, że Manu już nas dogoniło, to jeszcze Chelsea nie składa broni.
Dobra wiadomość przed meczem jest taka, że Theo do zdrowia pomału powraca [słaby rym, ale robie co mogę
Z wiadomych względów zabraknie Eduardo, ale Robin jest gotowy [szkoda tylko, że dostał powołanie na kadrę - mam złe przeczucia].
Już przy okazji 2 ostatnich spotkań mówiłem, że następny mecz trzeba wygrać, bo rywale gonią i kiepsko się to kończyło, dlatego dziś tego nie powiem.
Go Go Gunners.



