Ale mogłeś napisaćbellus pisze:Czy ja tam gdzieś stwierdziłem, że higiena w pracy jest zła? Z tego co mi się wydaje nic takiego nie napisałem.
Niby tak tylko że z tymi przepisami ty się nie zatrujesz, nie będziesz bełtał całą noc - nie będziesz cierpiał itp. Wyjdzie ci to na zdrowie a jak potrawa ci nie smakuje to i tak sie tam nie pojawisz. Wydaje mi się że nie widząc łamania przepisów higieny sam tego nie poczujesz. Nie będziesz wiedział czy kucharz mył ręce po wyjściu z wc, czy kebab który jesz kilka godzin wcześniej biegał po zapleczu a gdy był martwy szorowano nim podłogę. Jak jedzenie nie jest zepsute to raczej nic ci nie będzie a jak masz się zatruć to i tak się zatrujesz. Jak byłem mały to niemal każde zjedzenie w budzie kończyło się u mnie zatruciem, u innych nie. Czy przestrzegano przepisów? Tego nie wiem.bellus pisze:Dopiero teraz stwierdzam, że wszelkie przepisy odnośnie higieny pracy są złe. W moim przekonaniu w interesie każdego restauratora jest to, żeby gotował smacznie i zdrowo. Po co więc dokładać tysiąc przepisów - zlew do mycia rąk osobny zlew do mycia warzyw. Czemu stół musi być stalowy, a nie np. drewniany?
Najlepszym regulatorem jest rynek - nie pójdę drugi raz do tego baru gdzie mi nie smakowało, zatrułem się, etc. Wybór każdego człowieka.
Czy złe są przepisy nakazujące pracodawcy aby jego pracownicy mieli odzież ochronną, wodę i inne bzdety? Z punktu widzenia pracodawcy pewnie nie bo to dodatkowe koszty. Ja tam uważam że ochrony nigdy za mało.
Nie znam wszystkich unijnych przepisów i pewnie są jakieś 'dziwne' ale myślę że większość wychodzi nam na dobre jak choćby głośny ostatnio poziom emitowania dwutlenku węgla.


