P.S Tymczasem czeka nas mecz z Barceloną, jak Maduro zagra w pierwszym składzie, to tak jak byśmy grali w 10. I mam nadzieję, że w końcu trafi się normalne 4-4-2, bez eksperymentów, z trójką napastników, czy z Arizmendim na obronie.
Z resztą trzeba zacząć wierzyć w to, że niedługo Maduro zacznie grać jak za najlepszych czasów w Ajaxie (chociaż wątpię, aby takowe kiedykolwiek były). W końcu nie straciliśmy na nim dużo kasy, bo 2 miliony euro to trochę śmieszna kwota.



