Chciałbym nakreślić tutaj pewien scenariusz bo niektórzy chyba mocno się boją (cieszą?), że Ryjek zostanie bo Laporta nie chce z niego zrezygnować. Oto scenariusz:
Real wygrywa La Liga. Barcelona zajmuje 2-3 miejsce. Ligi Mistrzów również nie wygrywamy (przyjmijmy, że odpadamy w następnej rundzie). Stosunek Joana do Franklina mimo tego nie zmienia się. Laporta jest konsekwentny. Kibice jednakże mają inne zdanie. Pojawiają się białe chusteczki. Rijkaard nie chce dalej prowadzić zespołu. Rijkaard odchodzi.
Ten scenariusz jest prawdopodobny. Generalnie nakreśliłem go po to, aby uzmysłowić niektórym (pozdro Bask), że Laporta może sobie wiele chcieć, ale nawet piastując tak wysoką funkcję nie może wszystkiego. Zwłaszcza w Hiszpanii, w Barcelonie. Od samego Mistera zależy nie mniej niż od Joana.
Mój scenariusz zakłada porażkę na wszystkich frontach. Jeżeli uda się coś wygrać to sytuacja trenera ulegnie zmianie i to chyba oczywiste.


