W każdym badź razie jesli chodzi o posługiwanie się słowem "święto", to sytuacja jest prosta. Są swieta, bo kalendarzowo sa świeta katolickie, a ponieważ z 80% mojej rodziny deklaruje, ze jest tego wyznania to ja tez je troche przymusowo obchodze, gdyz z nimi mieszkam. Przyjąłem chrzest, sakrament komunii, bierzmowania i pewnie mam swoja kartoteke w parafii. Nie jestem apostata. Nie buntuje się przeciwko dzieleniu opłatkiem (jajkiem) z najbliższymi, wizyta rodziny czy wizyta u rodziny, nie pale krzyzy czy zdjec z papieżem, nie jem kotów. Jedyna róznica to, że nie odklepuje tych wierszyków, formułek, obrzadków, zabobonów. Normalnie biore udział w dyskusji o pogodzie, braciach Mroczkach czy czasem na ambitniejsze tematy np. o pedałach. Potem jak się gdzies ustawiłem to ide sie spotkać ze znajomymi, jak nie to ogladam Szklana pułapkę lub siedze przed kompem i zajadam sie smakołykami. Normalny dzień wolny, nic szczególnego tyle, że ogranicza mnie fakt iż praktycznie wszystko jest zamknięte, nieczynne lub nie kursuje tak jak w dni powszednie. Jakkolwiek jestem krytyczny wobec swojej osoby to fałszu, dwulicowości tam nie znajduje.
Maine eltern znaja moje poglady i je akceptuja (choć pewnie nie do końca jest tak różowo), podobnie ja akceptuje ich wiare. Jednak w tym wypadku akceptacja to raczej rodzaj paktu zdroworozsądkowego. Nikt nic nie traci, każdy spędza czas świat jak chce. Moze byłbym dwulicowy gdyby świateczne spotkanie byłoby dla mnie jakąs ujma, nieubłagalna koniecznościa, katorgą, lecz ja naprawde lubie spotkać sie w miłym towarzystwie jakim sa czesto moi wujkowie, ciocie, kuzyni. Poza tym jest wino lub coś mocniejszego. O tym już pisałem. Hedonizm
W kwestii tych jakże sławetnych już kremówek. Nie obchodzi mnie co było motywem zakupu kremówek przez moja matke, dla mnie istotne jest to że mi smakowały. Zaraz po skonsumowaniu poprosiłem mamusie, by kiedyś jeszcze kupiła. Znajac realia naszego kraju to kolejny raz w sklepach pojawia się dopiero 2 kwietnia 2009, bo producenci wyniuchali, ze na pokoleniu JP2 można zrobic niezła kapuche. Nawet na kremówkach. I to nalezy wyśmiewać, i to było wyśmiewane a nie pojedyncze osoby. Myślałem, że juz wszyscy wiedzą, iż ironia, sarkazm, wysmiewanie jest jakby forma wyboldowania bezsensu, bezplciowości, bezideowości, sztuczności takich eventów jaki urzadziła nam wczoraj TV i ogólnie media. I że w tym wszystkim praktycznie w ogóle nie chodzi o Karola Wojtyłe vel Jana Pawła II.
Tu akurat jestes w błedzie. Mieszkam w takim dziwny mieście, że znaczna cześć moich rówiesników, znajomych rozjechała się po Polsce lub po Europie i często "świeta" sa jedyna okazja by ich zobaczyć.Yukasz pisze:A zbierać 'siły na dalszą część sezonu czy spotykać się ze znajomymi' można nie tylko w święta



