Oczywiście, że pech Realu jest szczęściem Barcelony i co do tego nie ma wątpliwości.
Krótko na temat meczu. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że czerwona kartka dla Ramosa była kluczowa dla przebiegu meczu. Schuster w mojej opinii popełnił błąd, nie tyle wprowadzając Diarrę za Higuaina (co było dobrą opcją), ale wystawiając go na prawą obronę, gdzie nie grał nawet jednego całego meczu. Torres powinien wcześniej wejść i zmienić np. Robbena, a z Diarrą w środku dłużej utrzymywalibyśmy się przy piłce i Majorka nie mogła by sobie bezkarnie nas klepać i rozgrywać piłki w środku, a i wystąpiłyby trudności w zapoczątkowaniu akcji zaczepnej. Tak więc w moim przekonaniu 3 punkty były na wyciągnięcie ręki (chociaż patrząc na przebieg meczu, wynik nie byłby sprawiedliwy). Za Capa byśmy to wygrali
Jednak nie ma co płakać. Teren na Majorce jest bardzo ciężki (szczególnie dla Nas) i z tego co wiem to tylko 3 drużyny wygrały z Mallorcą na Ono Estadi.
Nie wiem skąd wynika nasza słaba regularność, bo w meczach z Valencią i Sevillą zagraliśmy bardzo dobre spotkania, a wczoraj bardzo średnie. Wcześniej nie mieliśmy problemów z wyjazdami, teraz jest nieciekawie, a najgorszej jest to, że w drugiej połowie sezonu tracimy punkty u siebie na byłej twierdzy nie do zdobycia - Santiago Bernabeu.
Jeśli nie wygramy w tym sezonie ligi, będziemy frajerami sezonu, jeszcze większymi niż Barcelona rok temu. Prawie od początku prowadzimy w La Liga i głupimi meczami takimi jak Getafe, Valencia, Real Betis etc. tracimy spokój i komfort punktowy. Niech wreszcie Robinho się obudzi, bo nie wiem kto może nas ciągnąć do tych zwycięstw. Ruud? 4 mecze końcowe + niewiadoma forma Holendra równa się wielki znak?. Posłużę się słowami Rijkaarda: " Pracujmy ciężko"



