No i co to za wielki Manchester? Dzisiaj totalnie zgnieciony przez Barcelonę, która powinna wygrać to spotkanie. Szkoda, że zabrakło dokładności w końcowych akcjach zespołu Blaugrany, która nie umiała stworzyć sobie klarownej 100% sytuacji, chociaż ze skutecznością też było na bakier. Jednak i tak zagrali lepiej niż myślałem, a zdominowali Manu jak średniaczka z La Liga. Dalej Barcelona nie umie wykorzystać stałych fragmentów gry, już nie pamiętam kiedy coś strzelili z rogu czy wolnego.
Manchester bronił się jakby myślał, że C. Ronaldo strzelił bramkę z karnego i chcieli dowieść te 1:0. Dzisiaj kompletnie ich gra mi się nie podobała. To ma być mistrz Anglii? Lider najlepszej ligi na świecie? Drużyna, która broniła się przed wypunktowaniem przez Barcę - trzecią drużynę i nie zmienia tego fakt, że Manchester nie wykorzystał jednego karnego i wg mnie powinien otrzymać drugiego po faulu na Krystynie (nie tego Marqueza tylko bodajże Abidala).
Wracając do Cristiano. Co to za najlepszy zawodnik globu, który nie umie podjąć ciężaru gry w kluczowych momentach? Nie strzela bardzo ważnego karnego, ponownie pajacuje na boisku, kładzie się zamiast walczyć o piłkę (chodzi mi o sytuacje z Marquezem), gdzie powinien wygrać pojedynek z Meksykaninem i strzelić gola. Gestykulację i kwaśne miny pozostawię bez komentarza. To właśnie jest jeden z minusów C.R. który mi imponuje w tym sezonie, jednak nigdy nie będzie wielki, kiedy nie będzie umiał pociągnąć zespołu do wielkich zwycięstw.
Po meczu wg mnie jest w lepszej sytuacji Barcelona, mimo, że grają na wyjeździe drugi mecz. Każdy remis bramkowy premiuje Blaugranę i mam nadzieję, że to oni awansują dalej.



