wiselka sie specjalnie nie interesuje, aleLoczek pisze:Początek destrukcji klubu z Reymonta rozpoczął Kamil Kosowski odchodząc do przeciętniaka z Kaiserslautern. Później lawina pociągnęła za sobą kolejne ofiary. Kuźba - nieudany epizod w Turcji. Linia defensywna została zmieniona. Pozbyto się kilku czołowych piłkarzy. Dziś, dzięki nieprzemyślanej polityce transferowej odchodzą perełki do klubów, gdzie piłkarze pasają krowy na polach i sprzedają kozie bobki na bazarach.
Wymieniało się nie od dziś takie potęgi jak Ajax Amsterdam, ktore miały ochotę połknąć naszych piłkarzy i stworzyć z nich coś, co nie rozkleiloby się przez dłuższy czas. A tak ... zawodnik odchodzi za horyzont machając nam, wiernym kibicom białą husteczką, która oznacza klęskę.
Nie dziwne jest podobne zachowanie. Piłkarz, ktory w głowie nie ma tylko siana a z butów słoma nie wystaje ma ambicje na grę w klubie, w ktorym nie dominują problemy egzystencjalne działaczy. Niezrozumiała polityka Pana Cupiała doprowadziła na skraj przepaści. Uderzeniem w plecy okazało się zwolnienie ojca sukcesu Henryka Kasperczaka.
Kuriozalna sytuacja dobitnie obrazuje stopień oddania i poświęcenia klubowi. Nie pierwszy i nie ostatni raz, licząc ,,baksy" dochodzi się do skrajnych wyborow.
Od kiedy Henryk Kasperczak przejął stery klubu z Krakowa, stara łajba Wisla nareszcie zboczyła z polskiej rafy koralowej i wypłynęła na szersze morze w poszukiwaniu nowyc doznań. Zarabiając pieniądze kreował nowe twarze na arenie międzynarodowej. Sukces, jaki odniósł z reprezentacją Mali nie był, widać, wypadkiem przy pracy.
Dzisiaj sytuacja wygląda tragicznie. Nostalgia przeszywa serca kibiców, melancholia panuje wśród piłkarzy. Odszedł Mirosław Szymkowiak, odejdzie i Żurawski. Tylko, czy nie jest za późno podejmować decyzje o przejściu do renomowanego klubu?
Kiedy trzydziesta wiosna kładzie łapy na karku piłkarza, należy się chyba raczej zastanowić nad tym, gdzie zakończyć karierę. Bo tak to już jest, że po trzydziestce zawodnik musi sam ocenic, czy warto odejść z pieśnią na ustach, czy póżniej borykać sie z kontuzjami, nieprzychylnym stosunku mediów itd.
Następców poszukuje się w przeciętniakach ekstraklasy. Mało tego. Powstają ekstremalne koncepcje przykładania do owej formy zespołu piłkarzy z niższych lig.
Cupiał chciał sprzedać swe udziały jakiemuś milionerowi, bądź firmie. Widać, znudziła mu się zabawa ze Smokiem Wawelskim. A szkoda.
Parafrazując słowa Gombrowicza:
Krakowska Wisła dobrym klubem była.
kasperczak ojciec sukcesow - jakich sukcesow, masz na mysli mecze z norwegami, jak oni mieli walereka
nie ma co sie dziwic ze pilkarze odchodza nawet do slabych lig w nienajmlodszym wieku, te ligi nie maja ich spelniac pilkarsko tylko finansowo, za chwile emerytura, a kase na reszte zycia trzeba miec


