Odnośnie samego meczu. Jak dla mnie przepiękne widowisko, takie na jakie liczyłem w tym dwumeczu. Mecz na CN mnie zawiódł głównie za sprawą MU ale dzisiejszy mecz mi się strasznie podobał. Nie rozumiem komentarzy niektórych o tym, że przeszła drużyna słabsza w dwumeczu, itd. itd. Nie wiem czy przemawia przez tych, którzy te słowa piszą aż taka antypatia do United czy oglądaliśmy inne mecze. O ile zgodzę się z opinią, że w Katalonii to Barca była lepsza o tyle dzisiaj moim zdaniem United zagrało lepiej i udowodniło, że zasługuje na finał. Podoba mi się i przychylam się do tego co napisał Babel.
Manchester wyszedł na ten mecz przestraszony i pierwsze 12 minut to kompletny piach z naszej strony ale po bramce mecz wyglądał inaczej. Nie twierdzę, że zagraliśmy jakiś kosmos ale zagraliśmy mądrze i to był dobry mecz z naszej strony. Barcelona także zagrała na dobrym poziomie co w efekcie zaowocowało świetnym IMO widowiskiem.
Co z tego, że Barcelona miała optyczną przewagę przez większość meczu? Co z niej wynikało? W pierwszej połowie strzały Messiego i Deco z dystansu wybronione przez Edwina + chaos związany z wypuszczeniem piłki przez Edwina. I tyle. MU miało okazje Parka i Naniego. W drugiej połowie podobnie. Barca zagroziła praktycznie tylko strzałem Henrego w środek bramki z rożnego, my mieliśmy okazję Teveza. Wydaje mi się, że to nam było bliżej do strzelenia drugiej bramki aniżeli Barcelonie do wyrównania. Owszem, ładnie grali piłką ale nic z tego nie wynikało bo albo ostatnia piłka była za mocno dograna, albo niedokładnie albo piłkarze MU kasowali akcję przed polem karnym. Zdziwiłbym się gdyby Manchester słynący z zabójczych kontr, mając wynik premiujący do gry w finale otworzył się w meczu z drużyną słynącą z efektownej i szybkiej gry z przodu. IMO zagraliśmy mądrze, przede wszystkim kasowaliśmy akcje Barcy a przy okazji próbowaliśmy strzelić drugą bramkę żeby być pewnymi awansu. Barca próbowała coś stworzyć ale pomysły w zasadzie kończyły się na wysokości naszego pola karnego. Mimo wielkiej przewagi w posiadaniu piłki przez dwa mecze Katalończycy nie wypracowali sobie klarownej 100% sytuacji do zdobycia bramki. Dlatego też nie wiem skąd twierdzenia, że przeszła drużyna słabsza. To był wyrównany, zacięty dwumecz, bramka po błędzie Deco i fantastycznym strzale Rudego ale piłka to przecież gra błędów. MU popełniło o jeden mniej.
Co do piłkarzy. Najpierw Barcelona. Świetny Messi. Fenomenalnie panuje nad piłką, ciągnął grę Barcy ale mimo wszystko niewiele z tego wynikało bo zabrakło jakiegoś wsparcia. Zambro. Moim zdaniem również świetnie. Bardzo dobrze radził sobie z Ronaldo. Obrona też nie zagrała źle. Za to atak... Eto'o - ktoś nieświadomy mógłby nie dostrzec jego obecności na boisku bo w zasadzie nie istniał. Krkic, który wszedł na końcówkę ale mógł mieć piłkę meczową gdyby to lepiej przyjął. Iniesta dzisiaj też bardzo słabo, Henry, w którym wielu upatrywało zbawiciela Dumy Katalonii niewiele lepszy, przez 0,5 h praktycznie nie pokazał nic, Puyol w końcówce zrobił więcej szumu po lewej stronie niż Henry i Iniesta razem wzięci przez cały mecz. Deco w moim odczuciu oprócz tego fatalnego błędu nieźle, to on był dzisiaj najbliższy pokonania Van der Sara.
A Manchester. No cóż, to chyba pierwszy mecz, który zagraliśmy bez Rooneya i z Ronaldo w ataku, który wygraliśmy w tym sezonie. Niesamowite, jeśli jeszcze weźmiemy pod uwagę, że zabrakło Nemanji. Edwin poprawnie,czasem źle wybijał, raz wypluł i mogło się to źle skończyć ale co miał wyjąć to wyjął. Bardzo dobry mecz Ferdinanda i Browna. O ile Rio już nas przyzwyczaił do świetnych spotkań o tyle Brown dzisiaj również zagrał bardzo dobrze. Co prawda zgubił się kilka razy ale środek naszej obrony radził sobie dobrze. Kapitalny mecz Evry, Messi dawał mu się we znaki ale Patrice IMO świetny zarówno z tyłu jak i z przodu. Hargreaves także świetnie. Lewa strona Barcy nie istniała, nie pograł sobie ani Iniesta ani Henry a najgroźniejszy był tam Abidal
No i Ronaldo. A ja będę Portugalczyka bronił. Nie zagrał dzisiaj tak błyskotliwie i efektownie jak Messi ale wbrew pozorom to po jego akcjach było najgroźniej pod bramką Barcy kiedy świetnie wyłożył piłkę Parkowi i świetnie rozegrał piłkę z Tevezem. No i o mały włos doszłaby ta wrzutka do Parka kiedy wkręcił przy linii bocznej Puyola bodajże. To, że Cristiano sam nie mijał po 3 piłkarzy Barcy i nie strzelał z każdej możliwej pozycji nie znaczy, że zagrał źle. Poza tym zasłużył na czerwoną kartkę(drugą żółtą) kiedy w ostatniej minucie skasował chyba Krkica przy linii autowej.
Tyle na świeżo. Dzięki dla Barcy za walkę i świetne widowisko. Ten sezon jest przegrany mimo, że praktycznie nic na to nie wskazywało i pewnie szykuje się mała rewolucja.
Odetchnąłem. Była mała zadyszka po 3 kolejnych meczach bez zwycięstwa i wobec absencji dwóch podstawowych grajków były realne przesłanki za tym, że odpadniemy. Na szczęście tak się nie stało i jedziemy do Moskwy. Jeszcze tylko 3 wygrane mecze i będziemy w piłkarskim niebie. To samo pewnie mówią sobie kibice Chelsea tyle, że zamiast 3 trzeba wstawić 4 mecze. Jeeesssssst!
Glory, glory Man United



