Chelsea FC (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18583
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2416
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Kluchman » 04 maja 2008, 13:04

"Nie przeszkadza" i "daje spokoj" to stwierdzenie w bardzo duzym uproszczeniu. W tym, ze pilkarze wspominaja Mourinho nie ma nic zlego, bo czesc z nich po prostu sie do niego przywiazala w pewnym sensie. On im ufal, a im pasowala jego koncepcja gry. Po prostu mieli ze soba dobre uklady, szanowali sie wzajemnie, a to pomagalo w zachowaniu dobrej atmosfery. Niestety prawda jest tez to, ze nie ze wszystkimi pilkarzami te uklady byly az tak dobre i nie wszyscy plakali, gdy Jose odchodzil i nie wszyscy tak glosno o nim mowia teraz. Wroce do Granta i tego, od czego zaczalem posta. Choc w tych stwierdzeniach moze byc troche prawdy, to jest to zaledwie czesc zagadnienia. O Del Bosque tez mowiono, ze on po prostu nie przeszkadza i nie probuje rzadzic, a to on osiagnal z Realem najwieksze sukcesy w ostatnich latach. Ja bym tego nie okreslil nieingerowaniem w poczynania pilkarzy, bo w to trener zaglebic sie musi i wraz ze swoimi wspolpracownikami musi ustalic taktyke, przygotowac druzyne pod wzgledem fizycznym i mentalnym. To, ze nic nie jest samowolka graczy po prostu widac, bo sa za dobrze zorganizowani w defensywie. Takiego efektu nie da sie osiagnac bez pomocy z zewnatrz. Bo, bedac na boisku pilkarze doswiadczeni pewne rzeczy widza, ale nigdy nie widza tyle, co Grant bedacy obok. Kazdy musi wiedziec jak ma sie poruszac po boisku i jak zachowac sie w danej sytuacji. Pilkarze sami z siebie nie opracuja taktyki do perfekcji. Ani z przodu, ani z tylu. To "nieprzeszkadzanie" moze sie charakteryzowac jedynie tym, ze nie narzuca sie pewnych rzeczy graczom najbardziej kreatywnym tzn. maja wieksza swobode dzialania podczas atakowania bramki rywala, nie zmniejsza sie ich potencjalu poprzez nakazanie gry tak czy tak i schemtycznosc akcji jest wtedy mniejsza. Ale to tylko tyle, bo cala reszta jest juz wynikiem pracy szkoleniowca.

Wróć do „Anglia”