Trzeba przyzna ze Milan nas calkowicie zdominowal. Poczatek nawet dobry, wydawalo sie, ze bedziemy dluzej utrzymywac sie przy pilce, ale nic z tego. Tylko indolencja Inzaghiego ratuje nas przed utrata gola. W drugiej polowie widzialbym Mario Balotelli i kogos za Rivasa, bo meczu w 10 nie wygramy.
Jedno ale. Gdybysmy byli Milanem i ktos z naszych napastnikow tak partolil jak Pippo to zaraz by sie zemscilo. Ma nadzieje, ze sie to zemsci i cos fuksiarsko ustrzelimy. Na razie jedyny pozytyw to aktualny wynik Sampodoria - Roma.
Forza Inter!



