Takich emocji już dawno nie było podczas pojedynków pomiędzy Milanem a Interem.Ale do rzeczy
Od początku meczu Milan ma inicjatywe.Ale wszystko kończy się na polu karnym Nerazzurich.Do dwóch fantastycznych sytuacji dochodzi Inzaghi jednak raz kapitalnie broni Cesar a raz nie wiedzieć czemu zagrywa piłke głową która byla na wysokości 20 cm.Inter nie istnieje w środku pola.Milan natomiast go opanowywyje i nie pozwali Interowi na nic.
Druga połowa od początku ataki Rossonerich.Aż w końcu Kaka przeprowadza rajd prawą stroną dośrodkowuje i Pippo głową umieszcza piłke w bramce.Widać że Milan jest bardzo naładowany i atakuje dalej.Jeden z zawodników "gości" traci piłke i Kaka strzałem po ziemi pokonuje swojego rodaka.Niestety po tym Milan odpuszcza znowu zaczyna się syndrom pewności siebie i myśleli że już Inter nic nie zrobi tymczasem oni sie budzą i przejmują inicjatywe.Najpierw wychodzi sam na sam Crespo(dziwi mnie że ta akcja była kontynuowana skoro Nesta leżał na boisku).Następnie Cruz z 25 metrów po rzucie wolnym umieszcza piłke w bramce(swoją drogą jak dla mnie bramka kalaca w jego róg szła a ten nawet ruchu do niej nie zrobił).Nerazzuri poczuli krew i chcieli doprowadzić do remisu jednak Milan dowiózł zwycięstwo do końca i jest bardzo blisko upragnionego 4 miejsca.
Miasto jest nasze



