"Święta Wojna na San Siro" ...

Wilmore
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8192
Rejestracja: 09 sty 2008, 0:42
Reputacja: 108
Lokalizacja: Niepołomice

Post autor: Wilmore » 04 maja 2008, 20:59

Wilmore pisze:A reszta? Tacy typowi najemnicy? Jak choćby Vieira, czy Cambiasso? Oni już mogą tak nie podchodzić do tego meczu.
Wilmore pisze: Poza tym Inter wie, że zdobędzie mistrzostwo tak czy owak w tym sezonie, Roma im już nie zagrozi, mogą zwyczajnie nie mieć motywacji
Aż chce się rzec - a nie mówiłem? I cieszę się, że piłkarze Interu nie znaleźli takiej motywacji, jaką miał Babel. :wink: Bo - jak wspominałem - o zaangażowanie kibiców byłem spokojny. Zaangażowania piłkarzy Interu się nie spodziewałem, jak się okazało - słusznie.
Inter dobrze prezentował się fizycznie, niby w końcówce było super, ale bądźmy szczerzy - tylko ze względu na to, że pierwsze 70 minut to było dno z metrem mułu w wykonaniu Interu.
Zico_FCI pisze:Druga połowa dużo ciekawsza od pierwszej
O ile druga połowa to od 70' do końca - to tak. Tylko wtedy Inter coś grał.
Babel pisze: Gratulacje dla tej drugiej, gorszej strony San Siro.
Nie rozumiem, dlaczego gratulujesz Mancio i spółce - a przede wszystkim, za co. Przecież dali dziś ciała, należą się za coś takiego prędzej białe chusteczki, a nie gratulacje. :wink:
Maciek (interista) pisze: Będący w szczytowej formie Milan prawie remisuje z beznadziejnym Interem,
Szczytowej? Gdzie? SZczytowa forma to był mecz z United, pierwsza połowa z Liverpoolem. Dziś była przeciętna pierwsza, dobre pierwsze 20 minut drugiej, później wszedł Brocchi i ktoś w Milanie zgasił światło.
Inter zaczął grać, jak Milan przestał. Póki Milan atakował, to Inter = pole karne.
hrabi pisze: A o zadnej kartce dla Rivasa za faul na Favallim nie ma mowy, przeciez Favalli to nasz 12 zawodnik Rolling Eyes
Tylko tym można wytłumaczyć to, że Rivas za takie chamskie zagranie nie zszedł z boiska. Całe szczęście Milan wygrał, bo ten błąd uszedł uwadze mediów, ale bądźmy szczerzy - jeśli nawet rzadko kiedy poruszający kwestie poważnych błędów sędziowskich komentatorzy widzieli tam czerwoną kartkę, to to musiało być oczywiste.
I pewnie jest oczywiste dla wszystkich, poza Interistami.
Chlopaczek pisze: Gdyby takie cos przytrafilo sie Favalliemu albo Brocchiemu to juz byloby jechanie po nich.
No pewnie. :wink: Bo Ambro grał świetnie cały mecz, a Favalli czy Brocchi błysnęliby w meczu tylko czymś takim.

Generalnie mecz przeciętny w wykonaniu Milanu. Pewnie inaczej potoczyłby się, gdyby nie niewykorzystana 100% Inzaghiego w pierwszej połowie - przez cały mecz Milan ubezpieczał środek boiska, i jak to zwykle bywa - zupełnie nie interesował się bokami. Znamienne były dla tej taktyki zejścia bocznych obrońców do pola karnego przy okazji do wrzutki Interistów - wyraźnie chcieliśmy zablokować pole karne, co jest taktyką głupią, ale teraz dało efekt. Na szczęście Favalli zszedł i wszedł Marek, dużo pewniej wyglądała później gra na boku obrony.
Pierwsza połowa jednak przeciętna - za mało się zaangażowaliśmy w ofensywę, Inter w takiej dyspozycji można było wtedy rzucić na łopatki. Nie udało się, udało się po przerwie, Pippo, później Kaka i było prowadzenie.
Ancelotti, jak to zwykle bywa, wprowadził w takiej sytuacji Brocchiego (żeby się ogrywał?) za niezłego Gattuso. Gattuso nie zachwycał, ale walczył, starał się. Brocchi tracił wszystko, co miał, nie odbierał piłek, grał katastrofalnie - wolałbym na jego miejscu Cambiasso czy Maniche, którzy po prostu nie mieli okazji do gry, a nie chrzaniącego wszystko Włocha. Milan się cofnął, oddał inicjatywę, nastawił się na kontrę, a lukę wypełnili Interiści - już nie musieli tak walczyć o każdy metr boiska, nie musieli się tak starać o piłkę, mogli wypunktować Milan, który oddał pole - i, przykro mi, Interiści, tylko z tego wynikały szanse jakiekolwiek Interu na dobrą grę. Milan do pierwszej bramki jeszcze jako tako grał, później był dramat, ale kiedy Inter zaczął naciskać i realnie nam zagrażać, to udawało nam się ich odrzucać.
Generalnie mecz w naszym wykonaniu przeciętny w ofensywie, co zwalam na taktykę - chcieliśmy zabezpieczać tyły, zrozumiałe. Zadowolony jestem z wyniku, który mógł być o wiele wyższy po naszej stronie, a także z tego, że póki graliśmy w piłkę, to Interu nie było. Inter był, kiedy Milan ograniczył się do kontr.

Gdzie jest MarcinW? Poleciał do Mediolanu uczyć od podstaw Manciniego? :lol:

Wróć do „Włochy”