Wilmore pisze:A reszta? Tacy typowi najemnicy? Jak choćby Vieira, czy Cambiasso? Oni już mogą tak nie podchodzić do tego meczu.
Aż chce się rzec - a nie mówiłem? I cieszę się, że piłkarze Interu nie znaleźli takiej motywacji, jaką miał Babel.Wilmore pisze: Poza tym Inter wie, że zdobędzie mistrzostwo tak czy owak w tym sezonie, Roma im już nie zagrozi, mogą zwyczajnie nie mieć motywacji
Inter dobrze prezentował się fizycznie, niby w końcówce było super, ale bądźmy szczerzy - tylko ze względu na to, że pierwsze 70 minut to było dno z metrem mułu w wykonaniu Interu.
O ile druga połowa to od 70' do końca - to tak. Tylko wtedy Inter coś grał.Zico_FCI pisze:Druga połowa dużo ciekawsza od pierwszej
Nie rozumiem, dlaczego gratulujesz Mancio i spółce - a przede wszystkim, za co. Przecież dali dziś ciała, należą się za coś takiego prędzej białe chusteczki, a nie gratulacje.Babel pisze: Gratulacje dla tej drugiej, gorszej strony San Siro.
Szczytowej? Gdzie? SZczytowa forma to był mecz z United, pierwsza połowa z Liverpoolem. Dziś była przeciętna pierwsza, dobre pierwsze 20 minut drugiej, później wszedł Brocchi i ktoś w Milanie zgasił światło.Maciek (interista) pisze: Będący w szczytowej formie Milan prawie remisuje z beznadziejnym Interem,
Inter zaczął grać, jak Milan przestał. Póki Milan atakował, to Inter = pole karne.
Tylko tym można wytłumaczyć to, że Rivas za takie chamskie zagranie nie zszedł z boiska. Całe szczęście Milan wygrał, bo ten błąd uszedł uwadze mediów, ale bądźmy szczerzy - jeśli nawet rzadko kiedy poruszający kwestie poważnych błędów sędziowskich komentatorzy widzieli tam czerwoną kartkę, to to musiało być oczywiste.hrabi pisze: A o zadnej kartce dla Rivasa za faul na Favallim nie ma mowy, przeciez Favalli to nasz 12 zawodnik Rolling Eyes
I pewnie jest oczywiste dla wszystkich, poza Interistami.
No pewnie.Chlopaczek pisze: Gdyby takie cos przytrafilo sie Favalliemu albo Brocchiemu to juz byloby jechanie po nich.
Generalnie mecz przeciętny w wykonaniu Milanu. Pewnie inaczej potoczyłby się, gdyby nie niewykorzystana 100% Inzaghiego w pierwszej połowie - przez cały mecz Milan ubezpieczał środek boiska, i jak to zwykle bywa - zupełnie nie interesował się bokami. Znamienne były dla tej taktyki zejścia bocznych obrońców do pola karnego przy okazji do wrzutki Interistów - wyraźnie chcieliśmy zablokować pole karne, co jest taktyką głupią, ale teraz dało efekt. Na szczęście Favalli zszedł i wszedł Marek, dużo pewniej wyglądała później gra na boku obrony.
Pierwsza połowa jednak przeciętna - za mało się zaangażowaliśmy w ofensywę, Inter w takiej dyspozycji można było wtedy rzucić na łopatki. Nie udało się, udało się po przerwie, Pippo, później Kaka i było prowadzenie.
Ancelotti, jak to zwykle bywa, wprowadził w takiej sytuacji Brocchiego (żeby się ogrywał?) za niezłego Gattuso. Gattuso nie zachwycał, ale walczył, starał się. Brocchi tracił wszystko, co miał, nie odbierał piłek, grał katastrofalnie - wolałbym na jego miejscu Cambiasso czy Maniche, którzy po prostu nie mieli okazji do gry, a nie chrzaniącego wszystko Włocha. Milan się cofnął, oddał inicjatywę, nastawił się na kontrę, a lukę wypełnili Interiści - już nie musieli tak walczyć o każdy metr boiska, nie musieli się tak starać o piłkę, mogli wypunktować Milan, który oddał pole - i, przykro mi, Interiści, tylko z tego wynikały szanse jakiekolwiek Interu na dobrą grę. Milan do pierwszej bramki jeszcze jako tako grał, później był dramat, ale kiedy Inter zaczął naciskać i realnie nam zagrażać, to udawało nam się ich odrzucać.
Generalnie mecz w naszym wykonaniu przeciętny w ofensywie, co zwalam na taktykę - chcieliśmy zabezpieczać tyły, zrozumiałe. Zadowolony jestem z wyniku, który mógł być o wiele wyższy po naszej stronie, a także z tego, że póki graliśmy w piłkę, to Interu nie było. Inter był, kiedy Milan ograniczył się do kontr.
Gdzie jest MarcinW? Poleciał do Mediolanu uczyć od podstaw Manciniego?



