Okazji bramkowych mało, Legia niby troszkę więcej strzelała, były dwa uderzenia z dystansu Rogera, główka Wawrzyniaka, strzał Chinyamy, który z linii wybijał obrońca, miał szanse Rybus po dobrym przejściu na lewą stronę Rogera i kilka strzałów bardzo niecelnych jak Chinyamy czy Rado. Wisła praktycznie tylko raz kiedy w boczną siatkę trafił Cantoro zagroziła tak atak niewidoczny gdzie Matusiak mocno odstaje od poziomu Brożka.
Słowem narazie dla mnie dobrze
Okazji mało, ale chyba nikt nie spodziewał się frontalengo ataku obu ekip.
Legia jak będzie potrafiła utrzymać przewagę w środku pola mimo mniejszej ilości graczy powinna to spotkanie rozstrzygnąć na swoją korzyść....
... ale jak będzie to zobaczymy


