Dawno mnie tu nie było. A działo się w tym czasie niesamowicie dużo.
Przede wszystkim zakończyliśmy sezon z najważniejszym trofeum. Był to trudny rok, z niemrawym początkiem i koniecznością odrabiania strat. Wykazaliśmy się najrówniejszą formą i przede wszystkim skutecznością(najmniej straconych bramek, najwięcej strzelonych) co przełożyło się na końcowy wynik. Arsenal prezentował się do pewnego momentu kapitalnie,ale nie wystarczyło im koncentracji i przytrafiły przykre kontuzje. Cóż, bywa w futbolu.
Warto wystawić laurki poszczególnym graczom.
Bramkarzy w tym sezonie występowało trzech. Ben Foster w jednym spotkaniu, w którym notabene spisał się kapitalnie i biorąc pod uwagę, że Edwin dalej będzie bramkarzem numer jeden jeśli nie stanie się jakiś kataklizm, to Foster jest realnym konkurentem dla Kuszczaka. Jeśli jestem przy Tomku to ma on za sobą kolejny dobry sezon. Zagrał w parunastu spotkaniach, w 9 w lidze bodajże i spisywał się naprawdę dobrze. Zdarzały mu się gorsze interwencje, ale były w zdecydowanej mniejszości. Musi jeszcze popracować nad kilkoma elementami, ale ma się od kogo uczyć. Edwin bardzo pewny przez cały sezon. Zdarzały mu się drobniejsze urazy, ale to naturalne w tym wieku.
Obrońcy to była nasza ostoja. Wes udowodnił, że jest uniwersalnym piłkarzem i spisuje się dobrze zarówno jako stoper jak i prawy obrońca. Ta pozycja nie będzie nigdy jego naturalną, ale nie zawiodłem się na nim. Evra miał gorsze spotkania, zwłaszcza gdy trafiał na szybkiego i zwrotnego przeciwnika, ale w większości spotkań był pewnym punktem defensywy. I dawał dużo w przodzie. Wiem, że zaraz ktoś przytoczy statystyki o liczbie jego goli i asyst, ale ja powiem, że niekoniecznie jego podanie musi być tym ostatnim, aby miał wkład w poczynania zespołu w ofensywie. Vidic i Rio - najlepsza para w Europie. Pique też pokazał się w tym sezonie w paru spotkaniach i udowodnił, że drzemią w nim spore możliwości. Pewny pod własną bramką, groźny w polu karnym przeciwnika. O'Shea łatał dziury i wychodziło mu to bardzo różnie. Dość często na tle lepszych przeciwników wypadał blado. Silvestre przez większą część sezonu się leczył, ale na koniec pomógł drużynie. Doświadczenie robi swoje.
Druga linia również funkcjonowała kapitalnie. Hargreaves pokazał swój uniwersalizm. Świetny w środku pola, zwłascza w destrukcji, pewny na prawej stronie obrony, a nawet jako skrzydłowy. Świetny transfer. Podobnie Anderson, który bez problemów przystosował się do angielskich boisk i potwierdził swój nieprzeciętny talent. Carrick kolejny dobry sezon. Tak jak przed rokiem. Poprawił podania i czasami zagrywa perełki w stylu Scholesa. Paul, mimo że lata lecą to forma nie spada. Może nie gra już na takich obrotach, ale nie zapomina jak gra się w piłkę. No i na pewno wszyscy zapamiętamy jego gola przeciwko Barcelonie. Jak jesteśmy przy doświadczonych graczach to nie można wspomnieć o smutnym fakcie. Ryan nie zaliczy tego sezonu do dobrych. Jest sukces drużyny, ale jego forma na przestrzeni całego roku była delikatnie mówiąc nienajwyższa. Jego zmiennicy Nani i Park mieli swój udział w zdobyciu mistrzostwa. Nani jeszcze wciąż musi oduczyć się paru nawyków i popracować nad koncentracją. W ważnych meczach spisuje się dużo gorzej niżw s spotkaniach z outsiderami. Park przez pierwszą część sezonu grał bardzo mało, ale w końcówce dał wiele drużynie. I to nie tylko na skrzydle, ale zobaczyliśmy, że równie dobrze może grać w środku, gdzie świetnie odbiera piłki przeciwnikowi. No i Ronaldo. Najlepszy piłkarz świata.
Rooney-Tevez. Sam biję się w piersi, że podchodziłem dość nieufnie do tego duetu, dopóki nie zobaczyłem kilku spotkań, w których współpracowali pierwszorzędnie. Dodatkowo to tacy piłkarze, którzy w każdy mecz wkładają niesamowicie dużo serca. Saha znów nękany przez kontuzję i nie zdziwię się jeśli odejdzie po sezonie. Mimo, że to dobry piłkarz, to nie ma z niego żadnego pożytku.
Podsumowując, mamy powody do dumy, bo piłkarze dali z siebie wszystko, aby zwyciężyć w tym sezonie i cel zrealizowali. Teraz spoglądajmy w stronę Moskwy.



