Legia Warszawa (L) (zbiorczy)

Awatar użytkownika
franz
Ki(L)gore Trout
Posty: 3855
Rejestracja: 15 paź 2006, 16:58
Reputacja: 100
Lokalizacja: Miasto Kanibali

Post autor: franz » 15 maja 2008, 21:39

Przepraszam, że na dość długi okres (chyba ponad miesiąc) pozbawiłem was moich pięknych, wysublimowanych a jednocześnie pojebanych postów. Wiem, że nie mieliście przyczym się masturbować (intelektualnie offcourse) to straszne... ale przebywałem w rumuńsko- albańskim ośrodku dla umysłowo upośledzonych dewiantów (Zwiałem przez odpływ w kiblu - znaczy dziurę w ziemi do której się robi różne rzeczy, co za podróż! Gówniana - można by rzec!) Tam, jak słusznie podpowiadają wam wasze bystre, młode umysły - neta nie ma. Po prostu w życiu bywają takie chwile, że gówno zabiera cię z prądem i człowiek musi popłynąć kawałek w asyście produktów defekacji.

A więc chyba jestem usprawiedliwiony?!

Cisza na sali... Rozumiem, że tak! A więc biorę się do sławetnego i owianego legendą MERITUM. A nudzę się dziś wieczór okropnie a więc to chyba będzie duże meritum.

Jedziemy z tym koksikiem...

Po pierwsze pozwolicie, że nie ustosunkuje się do tej momentami kuriozalnej dyskusji o tym czy zwycięstwo w PE ma znaczenie, albo czy grały tam Wiślackie rezerwy - głębokie niczym gardła "aktorek" porno, czy może zawodnicy ocierający się o pierwszy skład. Trzeba być ślepym żeby nie widzieć (logiczne nie?), że w obecnej sytuacji kadrowej (i nie tylko) jesteśmy o jakiś dwie długości za Wisłą. Taka jest smutna/okrutna prawda. Na razie jesteśmy tylko VICEmistrzem i trzeba zrobić coś, żeby to zmienić. Tylko czym ma być to coś, tego niestety nawet najstarsi neonazistowscy złodzieje z Żylety nie wiedzą. Zwłaszcza biorąc pod uwagę brak poważnych transferów (tylko tego chyba możemy być pewni).

Jeśli chodzi o finał PP to takiej właśnie żenady się spodziewałem (chodzi mi o grę obu ekip, a nie spacery bydła po zielonej trawce) no i nie zawiodłem się, na drużyny z naszej Orange (teraz już chyba nie orange?) Ekstraklasy zawsze można liczyć. PP cieszy bo to kolejne trofeum, które wzbogaci kolekcje naszej zacnej i teraz jeszcze hardziej utytułowanej Legii, plus radość z posiadania najlepszego bramkarza ligi po naszej stronie (ciekawe jak długo?) czyli jest git.

Co do bandytów to mam wrażenie, że istnieje jakaś może 100 - 200 osobowa grupa debili, której bardzo zależy na tym aby konflikt trwał nadal i żeby ITI zrealizowało hasło, które wykrzykują niektórzy kibice. Mam wrażenie, że TAMCI (the others) zrobią wszystko łącznie z wielką zadymą aby zniechęcić ITI do dalszego finansowania Legii. Oczywiście nie chodzi mi o działaczy SKLW, choć ci też pewnie cieszyli by się z odejścia ITI jednak, nie są zdolni do działania na szkodę Legii aby to osiągnąć.
Ciekawie może być w pucharze UEFA i to nie pod względem sportowym, bo patrzę realnie na nasze minimalne obecnie możliwości i pokornie czekam na pogromców z ojczyzny wszystkich Romanów - Romanii czy tam innej Albanii. Ciekawie będzie bo Legia nie ma organizować wyjazdów kibiców na mecz w p. UEFA, jednak klub będzie podobno ponosił odpowiedzialność za wszystkich, którzy narozrabiają będąc ubrani w nasze barwy (szaliki, koszulki itd.) nawet jak klub nie będzie organizował wyjazdu i wyraźnie zaznaczy, że swoich kibiców na odpowiedzialność klubu nie wysyła. "Artykuł szósty przepisów dyscyplinarnych UEFA mówi, że klub podczas spotkań pucharowych bierze odpowiedzialność za wszystkich. Na piłkarzach zaczynając, a kibicach kończąc." + "Wystarczy, by rozrabiający mieli na sobie koszulki i szaliki z logo klubu. To wystarczy do kary - powiedziano nam w biurze prasowym UEFA." Tako rzecze Zaratustra i zawsze nieomylna "Gazeta Wyborcza". Ciekawe nie? Może dojść do bardzo absurdalnych sytuacji gdy wywalą nas już w pierwszej fazie wstępnej p. UEFA, zabronią występów w pucharach na dwa, trzy kolejne sezony i wzmocnią to wszystko potężną karą finansową, bo kilkunastu debili (tzw. patologia) ubranych w barwy Legii, zrobi drugie Wilno. Wtedy ITI opuści Legie i cel będzie realizowany, można powiedzieć mission passed. Można tańczyć z radości.

Przyznam się szczerze, że pod wpływem tego horrendalnego absurdu od razu przyszła mi do mojej pustej głowy pewna zwyrodniała myśl. Otóż wyobraziłem sobie następującą sytuacje. Bądzcie tak mili i wyrozumiali, posłuchajcie opowieści, która zrodziła się w meandrach mojego chorego, targanego schizofrenią umysłu:

"Pewnego pięknego dnia polscy kibice dwóch rywalizujących ze sobą włoskich drużyn z Mediolanu (Interu Mediolan i ekipy AC Milan) postanowili się założyć o to, która drużyna lepiej zaprezentuje się w Lidze Mistrzów (od razu mówię, że nie śledzę ligi makaronów i nie wiem czy Milan będzie grał w p. UEFA, a o LM już nie mówiąc) I nie był to zakład o przysłowiową pietruszkę, o nie! Stawką była książka "Pamięć i tożsamość. Rozmowy na przełomie tysiącleci" (z autografem!) autorstwa ich mentora (nie mylić z Mentosem) życiowego + dekoder ich ulubionej telewizji... TV Trwam. Kibic Interu z oczywistych względów pewny wygranej, postanowił spokojnie pić piwko oglądając mecze dziwnego, sportu w którym 6 osobowe zespoły przebijają piłkę przez siatkę tak aby trafić nią w parkiet drużyny przeciwnej, lecz w swojej błogiej radości jaką odczuwał z powodu zimnego piwa i perspektywy pewnej wygranej, jeszcze nie wiedział jak sprytny plan opracował jego przeciwnik. Otóż kibic Milanu miał nietypowe hobby, które powiedzmy było ściśle związane z młodymi kobietami, najlepiej nastolatkami a już najlepiej gimnazjalistkami. Bóg w którego nie wierzył (wiem to się ni kupy ni dupy nie trzyma - ateista co ogląda TV Trwam i czyta JP II, ale ja tu jestem narratorem i to wszechwiedzącym, a więc milczeć kuwa!) obdarzył go intelektem, który po raz kolejny mu się przydał. Otóż zainteresował on swoim planem pewnego agenta Milanu o pseudonimie operacyjnym "TW Zaza", który tylko sobie znanymi metodami (kuwa taki ze mnie narrator wszechwiedzący jak z Legii Mistrz Polski) załatwił 250 koszulek Interu w małym rozmiarze, tyle samo szalików, czapeczek itd. z logo Interu Mediolan, a także bilety na pierwszy mecz Interu w LM na San Siro. Nasz Milanista nie wtajemniczył "TW Zazy" w plan. Powiedział tylko, że potrzebne jest mu to do tępienia "insektów i robactwa" zaś "TW Zaza" zgodził się na to bez wahania bo tego rodzaju owadów szczerze nienawidził. Akcja "Ostatni dziewica Lombardii" była gotowa...

... Tymczasem w pewnym mieście na południu Polski (Kraków dawna stolica Polaków!) pewien młody kibic Wisły właśnie skończył czytać posty jakiś debili na forum, które kiedyś tam, w zamierzchłej przeszłości zgodził się moderować - popełniając wielki życiowy błąd. To był dla niego wyjątkowy wieczór. Dziś pierwszy raz w elitarnej i do tej pory nieosiągalnej Lidze Mistrzów zagra jego Wisła, najskrytsze marzenia stały się rzeczywistością. Jednak miał on pewne obawy - przecież grają z wielkim Interem Mediolan, mistrzem Italii naszpikowanym mega gwiazdami, jednak wypowiedzi ekspertów w studio trochę go uspokoiły. Jacek Gmoch po raz 76947 powała się na Wembley, Jerzy Engel ciepłym głosem przywodzącym na myśl reklamy pewnej firmy ubezpieczeniowej powiedział, że Wisła zagra "futbol na TAK", zaś lśniąca w telewizyjnym świetle łysina Dariusza Szpakowskiego działała niczym Prozac. Niestety obawy naszego Wiślaka były uzasadnione. Inter pokazał jak wielka przepaść dzieli Mistrza Włoch od Mistrza Polski, prowadząc w 60 minucie już 3 - 0. I wtedy zdarzyło się coś nie bywałego, 250 młodych kobiet ubranych w koszulki i szaliki Interu, uzbrojonych w tipsy z furią i szybkością cechującego polskiego studenta rzucającego się na darmową zupkę chińską wtargnęło na murawę i rozpoczęto wielką zadymę, mecz został przerwany, a zaraz po spotkaniu Wisła otrzymał 3 punkty "z urzędu", radość była gigantyczna, w Krakowie świętowano do rana. Inter wyrzucono z pucharów to była katastrofa sportowa i finansowa dla tego klubu. Na nic zdały się tłumaczenia, że to nie byli kibice Interu, że pierwszy raz w życiu byly na meczu, że to szalone członkinie tajemniczej sekty, którymi w sposób autorytarny rządzi jakiś guru z Polski, że celowo działały na szkodę Interu. Listy, apelacje, petycje wszystko na nic bo napastnicy mieli na sobie logo Inteu a więc klub musi ponieść konsekwencje "Dura lex, sed lex" powiedział pan Michael Platini. Od tej pory kibice w całej Europie, od Lizbony po Moskwę przebierali się w koszulki znienawidzonych przeciwników i burdami eliminowali ich z euro pucharów, piłkarską Europę ogarną wielki kryzys..."

Wszelka zbieżność imion, nazwisk, cech indywidualnych i faktów jest przypadkowa i układa się w literacką fikcje. Autor z powodu nie poczytalności, nie odpowiada za prezentowane treści.

Pozdrawia Was misiaki :*

Strzelam strzemiennego, i do następnego...

Forza Legia

Wróć do „Polska”