Jako że nie mam dużo czasu, a swoje podsumowanie sezonu zamieściłem jakieś kilka stron wcześniej, to odniosę się do jednego zawodnika. Zowie się Wes Brown. Na angielskich forach każdy jest nim zachwycony bo wywiązał się w tym sezonie z powierzonej mu roli znakomicie, a w Polsce ciągle słyszę głosy krytyczne. Orange niewątpliwie może ten sezon zaliczyć do udanych. Jestem przekonany, że gdyby Brown nazywał się Browninho i miał brazylijski paszport to nikt nie chciałby go zmieniać.
Wes zasłużył na olbrzymie słowa pochwały, bo wielu meczach był świetny(a z Barcą był po prostu nie z tej ziemii). Przy całej sympatii oraz szacunku do Giggsa - Walijczyk nie miał ani jednego występu w tym sezonie, gdzie zagrał na piekielnie wysokim poziomie. Śmiem twierdzić, że 90% jest występów byłą co najwyżej przeciętna.
Wesowi,owszem, zdarzały mu się słabsze występy, ale nie było ich więcej niż kilka i jego postawa nie kosztowała nas w straty punktów. No może prócz meczu z Boro, ale wtedy cała obrona zagrał marnie.


