Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki
Na poczatku zaznaczam,ze nie jestem wielkim fanem Indiany Jonesa,ale tez nie jestem jego przeciwnikiem. Ja po prostu lubie dobre kino, a Ford razem ze Spielbergiem sa gwarancja na szybkie i ciekawe 2 godziny. Nie zawiodlem sie i tym razem...ale. No wlasnie ale. Zawsze mnie zastanawia dlaczego we wspolczesnym kinie tyle do powiedzenia maja spece od techniki i efektow specjalnych? dlaczego Amerykanie nie kreca juz sequeli odpowiadajacych dusza poprzednim czescia i poprzedniczka? mowa tu glownie o Star Wars. Stare czesci-gratka kina i prawdziwa uczta dla fanow Lucasa...ale przede wszystkim "Gwiezdne Wojny" z czasow Zimnej Wojny maja dusze;ot chociazby,zeby wspomniec niedzwiadki,misiaczki z ostatniej czesci "Powrot Jedi", czy rozbrajajacy usmiech Hana Solo. Niestety nowe tworzywa sa nijakie,takie bezplciowe...Szklana Pulapka 4 takze sie nie broni w porownaniu do starszych czesci-scenarzysci musieli dodac jakies beznadziejne efekty specjalne niszczace kompletnie wszystko co bylo fajne i zgrabne. Z nowym "Indina Jonesem" jest tak samo,aczkolwiek troche inaczej. Caly film jest naprawde interesujacy;mamy tu przednia zabawe,gagi i Forda nawiazujacego do najlepszych czasow.Ale...ale niestety ostatnie 10 minut niszcza caly wysilek aktorow, wywoluja mysli dosc nieciekawe u widza...krotko mowiac(zeby nie zdradzac) ostatnie 10 minut to idealny przyklad,jak mozna zepsuc caly film.Nawet dobry. Ale tak do konca nie jest. Bo wlasnie nowy Jonesey broni sie znakomicie i jest rozrywka przednia i lekka. I to jest cala sila nowych przygod Henry'ego Jonesa. Jestem przekonany,ze bede do niego wracac,ale ostatnie 10 minut sobie odpuszcze.
Ocena: 7/10



