NBA...

Awatar użytkownika
Jarzinho
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7953
Rejestracja: 20 gru 2005, 20:56
Reputacja: 16
Lokalizacja: ......

Post autor: Jarzinho » 31 maja 2008, 15:27

Takiego finalu chyba nikt sobie nie mogł wymarzyć. Lakers i Boston to dwie druzyny, ktore sa historia całej ligi. Teraz kiedy dołowały notowania finalów w wykoanniu Nets - Spurs, Detroit - Spurs czy ostatniego Cavs - Spurs, nic lepszego nie moglo sie stać.

Co do ewentualnego zwyciezcy, wiekszosc widzi Lakers, eksperci, neutralini kibice. Dość zaskakujace, ja jako kibic Lakers nie widze jakeis przytłaczajacej przewagi, narazie. Wiadomo ławka Jeziorowcow, Phil na ławie, to sa przewagi, jednak Boston ma wielkie trio. Z innej strony co brakuje trio Lakers - ODOM-Gasol - Bryant... chyba nic. Chcialbym aby bylo tak jak typuje sporo 4-2 dla Lakers. Bede mial czas na wyspanie sie przed praca i Euro. :P

Boston nie wyglada tak mocno jednak w PO jak wielu typowało 7 spotkan z Atlanta, 7 z Cavs. I tu nie było łatwo. Z Detroit niby w 6 ale tylko w jednym spotkaniu widzialem wieksza przewage Bostończyków, tak wszystko zblizone sobie.

Nie wiem jakie moga byc przewagi Bostonczyków nad LAL, o plusach Lakers wiem. Moze duet PP - Allen. Lakers w PO nie mieli przeciwko sobie az tak dobrego duetu, przynajmniej statystycznie, bo Allenowi moze nie wyjsc seria. Wiadomo Kobe pewnie bedzie kryl Allena, ale Vlade i Vujaczek moga miec problemy z mocneijszym fizycznie Paulem. Jednak Bowen, Manu, Finley czy wczesniej Brewer - Kirilenko tak dobrze nie wygladali. Lakers przegrali oba spotkania w regular, ale oba grali bez Gasola i w obu problemy z faulami mial Bynum, teraz bedzie lepiej. Szkoda, ze Andrew nie bedzie grał, bo moglby powalczyc z fizycznym Perkinsem i pomeczyc jeszcze bardziej Garnetta. Jednak Lamar, Pau, Turiaf czy Radman powinni dać rade.

Wróć do „Inne sporty”