Słaby mecz Polaków. W komplecie.
Po pierwszej połowie podobał mi się tylko Łobodziński, Golański i Boruc. Po meczu już tylko Roger. Cała reszta zagrała inaczej, niż obiecywano - bez wiary we własne możliwości, bez wielkiej ambicji, bez dawania z siebie 110%. Potwierdziło się moje zdanie o tej kadrze - wyszedł nam jeden mecz z drużyną myślami w łóżkach z polskimi striptizerkami, a już cały naród onanizuje się ze szczęścia, że gramy na Euro.
Wygranych meczu wczorajszego jest dwóch - Leo i Roger. Roger, bo grał dobrze. Leo, bo naprawdę zrobił wszystko, co mógł - byliśmy bardzo dobrze przygotowani kondycyjnie, piłkarze wyraźnie wiedzieli, jak mają grać. Ale życie to nie fifa, Leo nie mógł ich pokierować na boisku - murawa zweryfikowała wszystkie buńczuczne słowa Polaków przed meczem poza jednym zdaniem - Żurawski: Ja płonę.
Fakt, ze wstydu.
Leo, jak ku mojemu zaskoczeniu mądrze napisał Babel, ma wyraźnie długofalową koncepcję budowy zespołu, pomysł na ustawienie go na boisku i wykorzystanie umiejętności piłkarzy w jego grze. Ma jednak do dyspozycji piłkarzy miernych lub bez ambicji - Krzynówek, Smolarek, Bąk z Żewłakowem czy Żurawski potrafią zagrać o wiele lepiej, niż to, co zagrali wczoraj. Pytanie tylko, czy uda się Holendrowi ich natchnąć do boju z Austrią, który - znów - jest naszym meczem o wszystko.
Spalony przy pierwszym golu Podolskiego był, i - jak każdy nieodgwizdany spalony - jest błędem sędziego. Boli trochę, że padła wtedy pierwsza bramka w meczu, ale my na remis nie zasłużyliśmy. Więc ten ewidentny błąd sędziego naprawdę na niczym nie zaważył. Trzeba liczyć na to, że limit błędów na turnieju przed meczem z Austrią się wyczerpał.
Ah, zapomniałbym. Żenujące wczoraj było zachowanie komentatorów polsatu, którzy na siłę starali się wmówić widzowi, że Podolski ma rozdarte serce, jest smutny, nie cieszy się z bramek.
Nie cieszyłby się pewnie Roger. Podolski to Niemiec z krwi i kości, który Polaków odrzucił - jest wyraźnie szczęśliwy po meczu, zadowolony ze swojej gry, więc smutne było to pieprzenie komentatora, który usilnie starał się sam sobie wmówić, jak to wielce rozdarty jest Niemiec.



