piwus pisze:Rozumiem, że panowie korzystają z zasobnych zasobów intelektualnych pisząc takie opinie. Miejcie nadzieję, że nie zostanie to poszerzone o doświadczenia własne, czyli taką właśnie śmierć bliskiej osoby.
Internet - piękna rzecz. Wszystko można zmelać w zaciszu własnego domu i dodatkowy bonus - nikt nie musi po tym sprzątać.
Może zero to zbyt mocne określenie, ale zgadzam się w negatywnej ocenie samobójców. Jak, ktoś kiedyś napisał samobójstwo to decyzja o niepodejmowaniu już więcej żadnych decyzji. Więc trudno tutaj mówić, że to jest chwalebne czy piękne. To nie jest samobójstwo w trakcie wojny - gdy bitwa jest już przegrana i nie chce się iść do niewoli. Tylko w jakimś tam sensie tchórzostwo od życia, zwykłego, normalnego - bo normalne życie to są problemy.
Też mam nadzieję, że nie zostanie to poszerzone o wiedzę odnośnie moich bliskich. Jednak nie widzę nikogo z moich znajomych, kto nie chciałby walczyć / nie chce walczyć.
Jeszcze kwestia kulturowa - samobójstwo poza kwestią utraty honoru i przegrania wojny, we wszystkich kręgach kulturowych była / jest źle odbierane. To teraz wykształciła się moda na współczucie i zrozumienie...
Kolejna kwestia to oddzielenie płaszczyzny jakim był człowiekiem Ledwoń (tutaj przyznaję się, zbyt szybko podczepiłem się do odpowiedzi o zerze) od tego jak oceniam samom decyzję o samobójstwie.



