No własnie, tu jest kolejna kwestia różniaca nasze poglady. Wydaje mi się, że dzieci sa za małe aby obiektywnie spojrzeć na kwestie Boga. Sa zbyt bezbronne, zbyt łatwowierne i zbyt od nas (ludzi dorosłych) zależne by nie chłonac wszystkich (złych i dobrych) wzorców jak gąbka wode. Dlatego sa bardzo łatwym celem indoktrynacji. A kto ma temu zapobiec jesli nie rodzice? Rodzice tak samo indoktrynowani przez religie. Memetyka znów do nas wraca. Nie chodzi tu o kwestie prawne tylko zdrowy rozsadek rodziców, ktorych dziecko własnoscia nie jest. Ono bedzie kiedyś samodzielne i aby przetrwać wiara czy religia nie jest niezbedna.bellus pisze:1) Już o tym pisałem, dla mnie to kwestia podejścia do rodziny.
Nie bede definiował fundametalizmu, gdyż nie o to mi chodzi. Okazuje sie, że wcale nie ci radykalni islamiści, a tacy zwyczajni, mainstreamowi wyznawcy byli odpowiedzialni za ataki terrorystyczne w Londynie czy Madrycie. Fundamentalizm jak sie patrzy, który swe źrodła ma w religii.bellus pisze:2) Zdefiniuj fundamentalizm
Oczywiscie, ale nie oznacza to, że w niektórych religiach-tradycjach (w oparciu o teorie memów te terminy sa praktycznie synonimami) kobieta musi byc ciemieżona. Własciwie nie ma wyjścia, bo zdrada religii czy wiary jest karana smiercią. Już nie bede wspominał o czadorach, pojawianiu się tylko w towarzystwie męskim, zaostrzonych karach itp. To jest ciemiężenie. Mysle, że co inteligentniejsze kobiety jakby zapoznały się twórczoscia św. Tomasza z Akwinu czy jak przedmiotowo traktował kobiete Stary Testament nie byłyby zachwycone. W ogole. Tak na marginesie: Dawkins w rozdziale o ST bije ironią nawet piwusabellus pisze:3) Rola kobiety jest inna niż mężczyzny.
4) Protestanci i Katolicy w Irlandii, Szyici i Sunnici, Bałkany itd. Nazywanie tych konfliktów etnicznymi z punktu widzenia politologa jest czymś naturalnym. Tu pasuje zaznaczyć, że nie jestem żadnym autorytetem, jednak bardzo trudno jest nie mieszac do tego religii. Wydaje mi się, że główna linia tąpnięć miedzy tymi grupami etnicznym to odmienna wiara.
6). Cytat bodajże Seneki "Dla ludu religia jest prawdą, dla mędrców fałszem, a dla władców jest po prostu użyteczna". To najlepiej chyba obrazuje mój stosunek do mieszania się Kościoła w polityke. Obopólna korzyść dla polityków i kleru. Jedni "naganiaja" drugim elektorat, drudzy zapewniaja im zza sukienki wsparcie "moralne". Swoja poglady czerpie na tym co dzieje się w Polsce, ale nie sadze aby nie była to ogólnoswiatowa tendencja (z poprawka dla wierzeń w danych krajach). Tyle, że nie kazde państwo posiada rząd, który na tych wazelinowatych oparach jedzie. Dużo zalezy od społeczeństwa czy tak jak u nas od kultu Jana Pawła II. Jestem antyklerykałem więc tutaj trudno o obiektywizm z mojej strony.
Punkt piąty chyba nie ma o czym pisać, a siódmy to moge na Twoje pytanie odpowiedzieć: tak, chodzi mi o to co pisze Dawkins.
Tyle z mojej strony. Raczej nie bede się wdawał w dalsza dyskusje, bo nie mam za dużo czasu: sesja, LŚ, Euro. Ciekawe jest też ta skala: 1- Dawkins; 10 - Matka Teresa z Kalkuty. Dawkins w "Bogu" stosuje inna siedmiostopniowa skale. Umiescił się na 6 punkcie tej skali (podobnie zreszta ja sie umiejscawiam). Jedno jest pewne Bellus swietnie dobrał osoby w swojej skali. Dawkins tam (wedle skali z ksiązki) nie pasuje, ale uosabia taki polski obraz zacietrzewionego ateisty, któremu rzekomo przeszkadzaja krzyże u ludzi z obsługi lotniskowej
Zaznaczam, że nie jestem rozemocjonowany tylko bronie swoich racjonalnych poglądów. Chyba racjonalnych.



