ja z ostatnich filmów to ostatnio tylko oglądałem Sierociniec Del Toro i Pora Umierać. Pierwszy był dla mnie dużym zawodem, film bardzo podobny do innego i znacznie lepszego filmu Del Toro czyli "The Others", znów mamy wielki dom, matkę walczącą trochę z losem, trochę o własne dzieci, znów motyw zaświatów no i szeroko zapowiadana powalająca końcówka, która w konsekwencji dla choćby troszkę myslącego widza (owszem film do tego nie zachęca) jest przewidywalna. Ogólnie film słaby i na dobrą sprawę nie ma co go oglądać, dużo lepszym wyborem są "inni".
Drugi to film polski, przyznam że długo podchodziłem do niego, bo tematyka ciężka, a znając depresyjne tendencje naszego kina byłem przekonany że zobacze znów szary, smutny film....
...tymczasem osłupiałem
A no i zobaczyłem wreszcie Sweeneya Todda: demonicznego Golibrode czy jak to tam leci (czasu nie ma przez sesje to w ciągu miesiąca raptem z 4 filmy miałem okazje oglądać


