no ja raczej nie zadałem sobie tego pytania. Tych płyt nie można porównać, no chyba, że pod przymatem ewentualnej sprzedaży. DGE to przede wszystkim bragga, Tede skupia się na przekazie, leciutko jedzie po bitach, WDK, które mi osobiście przypadły do gustu. Gurala płyta jest bardzo dobra, Tedegeo również. Natomiast, która wygra w moim rankingu okaże się wkrótce. Dodam, że obydwie mam już w domu na półce, i właśnie przed chwilą obejrzałem film DVD, który był dodany do płyty Tedego. Dzieje się tam u nich w studiu, oj dzieje:D
Cloner, ja raczej nie lubie poruszania takich tematów w muzyce, ale Jacek bardzo trafnie to przedstaiwł i przynajmniej mi ciężko jest się z tym nie zgodzic:)



