No i się nie odbudowali - Hiszpania znokautowała Rosjan absolutnie zasłużenie, choć zachwycała bardzo krótkimi momentami - podanie Fabregasa, uderzenie Guizy, asysta Iniesty - zaś po pierwszej bramce grając na minimum, co nie może dziwić, bo nie chcą się zajechać. Tymczasem do pierwszej bramki, póki Rosja miała resztki sił, to - jak się spodziewali wszyscy znający się lepiej na piłce - miała więcej podań i posiadania piłki od Hiszpanii, zabrakło tylko i wyłącznie sił i skuteczności na samym początku meczu, bo gdyby dzisiejsza Hiszpania spotkała się z Rosją z meczu ze Szwecją czy Holandią, to jutro by wracała do domu. A tak w finale zagrają dwa zespoły, które do finału się bardziej doczołgały, niż przedarły - zgodnie z zasadą - komu kibicuję, ten odpada - w finale jestem za Hiszpanią.Wilmore pisze:
Jeśli Rosjanie zdążą się odbudować po meczu z Holandią fizycznie, to awansują do finału. Hiszpania na razie naprawdę nie prezentuje nic wielkiego, żadnego porywającego futbolu czy oszałamiającej techniki, więc nie wydaje mi się, żeby pokonali Rosjan, chyba że zaczną grać na miarę możliwości.
Szkoda Rosji, ale zbierają krwawe żniwo futbolu totalnego z meczu z Holandią. I tak wyrobili 200% normy. A w niedzielę zapowiada się finał równie pasjonujący, jak Milan - Juventus w LM w 2003 roku.



