FINAŁ ME Niemcy - Hiszpania 29.06.2008

Awatar użytkownika
petru
Administrator
Administrator
Posty: 11826
Rejestracja: 05 lis 2004, 22:37
Reputacja: 680
Kibicuję: Konstytucja
Lokalizacja: 4 lipca 1921, hotel Overlook/ ultima Thule

Post autor: petru » 30 cze 2008, 0:45

Bramka bez 20 podań się nie liczy :lol:? Hiszpanie momentami prowadzili jakąś gierkę szkoleniową i tylko czekałem na stały fragment gry, rożny, wolny dla Niemców i wyrównanie. Strasznie irytujący styl gry w meczu o wszystko, Barcelona 2 :lol:. Jak się robi z rywalem, to co Hiszpanie, ma się go napoczętego, to wypadałoby go szybko skończyć. Gdyby nie Torres, który z racji tego, ze jest jedynym napastnikiem i musi więcej grać pod siebie, to cały czas graliby sztukę dla sztuki i 0-0 i może nerwy w karnych. I ja wiem, że to nie była nonszalancja, ta piłka była naprawdę szybka i oni naprawdę są tacy nie udają :lol:... ale czasem aż się prosili o skarcenie. Podobnie się czułem podczas meczu ze Szwedami, gdzie nie wierzyłem, ze zdołają strzelić tę bramkę.

Hiszpania prawie jak Harlem Globetrotters :). Ale mistrzostwo zasłużone, w przekroju całego turnieju super Iker, obrona i pomoc. A w finale miło było popatrzeć na histeryczne twarze Ballacków. Berlin szykował się do fety, miał być Blitzkrieg, a tymczasem nawet nie arbeit macht frei. Jak głową w ścianę. Gdyby wygraliby to Euro, to uwierzyłbym, że faktycznie Bóg kocha teraz Niemców. A tak tylko grymasy, pretensje do sędziego i frustracja, frustracja, frustracja.

Wróć do „Piłka nożna na świecie”