Jeszcze wracając do dzisiejszego etapu, to spodziewałem się więcej po Valverde. Caisse D'Epargne zaczęło gonić już 40 km przed metą i byłem wręcz przekonany, że Hiszpan będzie chciał dzisiaj kilkanaście sekund urwać ... a tu taka zachowawcza jazda. Ja wiem, że to jeszcze nie są te największe góry w tegorocznym wyścigu, ale mając słabą jazdę na czas trzeba szukać wszędzie szansy. No chyba, że nie czuje się na siłach (coś tam się potłukł ostatnio
Ricco fajnie, ale jakoś nie ma co w nim upatrywać faworyta do żółtej koszulki w Paryżu. Poszaleć jeszcze jednak może. Jutro co prawda dwie premie drugiej kategorii, ale potem jest jeszcze kawałek drogi do mety. Większych przetasowań być nie powinno. Jak dla mnie pójdzie ucieczka, która zyska nawet kilkanaście minut przewagi i coś czuje, że jutro wygra jakiś uciekinier właśnie
Kto zgubi Australijczyka ten wygra Tour, bo na czasówce nie będzie na niego mocnych. Co za czasyczeher pisze:PS.Evans jednak wygra TdF ...



