Tak, Lance to był jednak technicznie perfekcyjny. Pamiętam, że bardzo często jeździł na niskim przełożeniu, ale tempo miał niesamowite. Jak się go porówna z tamtych lat z jadą choćby Ullricha to niebo a ziemia.czeher pisze:pamietam jak Lance w jednej linii wjezdzal
Nie można powiedzieć, że kolarstwo stało się jakoś mniej ciekawe przez to, ale na pewno bardziej przewidywalne. Wiadomo już, że jeśli ktoś ma zamiar namieszać to zrobi to na ostatniej górce. Jak dla mnie ma to jakiś związek z tym, że nie ma już takiego wyraźnego faworyta, jak za czasów Lance'a. Wtedy wszyscy wiedzieli, że trzeba mu uciekać, bo jak on sam wrzuci piąty bieg to nie będzie co zbierać.czeher pisze:esencja aktualnego kolarstwa
Jak się wspomni jazdę Vino jeszcze z czasów Telekomu, to aż się łezka w oku kręci
Otóż to! Rok temu też był taki etap, kiedy uciekał Contador z kimś tam jeszcze (no nie pamiętamczeher pisze:Wiesz, Cadel zna swoja sile i nie bedzie zbytnio szarzowac tylko kontrolowac
Piszesz o koalicji przeciwko Australijczykowi. Szczególny interes mają w tym Hiszpanie, bo przecież jeśli taki Saster i Valverde nie zyskają tych wspomnianych dwóch minut w górach to nie mają co liczyć na żółtą koszulkę. Jeśli ten drugi nie zacznie szarpać na kolejnych etapach to znaczy, że nie jest materiałem na kolarza, który może wygrać tour.
Było iść mu do Astany. Przecież można było się spodziewać tego, że nie zaproszą ich na tegoroczny wyścig. Zresztą nie tylko Contador wypadł przez to z gry. Jakby nie było w Astanie jest jeszcze dwóch kolarzy którzy bez problemów mogli walczyć jeśli nie o wygranie to przynajmniej od podium ... szczególnie szkoda mi Klodena, bo Leipheimer jakoś nigdy specjalnie sympatią nie darzyłem.czeher pisze:Mysle ze organizatorzy zrobili krzywde rywalizacji sportowej nie zapraszajac Contadora



