Sastre to jednak cicha woda. Cały wyścig niewidoczy, ale wtedy kiedy było trzeba to odjechał i moim zdaniem mógł być to nawet atak na wagę zwycięstwa w całym tourze. 1,34 przewagi nad Evansem przed ITT to spora zaliczka, a przecież Sastre nie jest ułomkiem jeśli chodzi o ten element kolarskiego rzemiosła. Na dzień dzisiejszy pozostaje już tylko kwestia tego kto wjedzie do Paryża w żółtej koszulce Carlos czy Cadel, bo już innych nie liczę.
Kohl dzisiaj nie zaatakował na co liczyłem (nawet mi kupon zawalił). Ma już jednak koszulkę w grochy w kieszeni więc swoje zrobił. No i jakby nie było nadal ma spore szansę na podium całego wyścigu. Przed startem pewnie brałby taki wynik w ciemno. Zielona raczej dla Freire, a biała chyba jednak dla Andy'ego, który dzisiaj znowu pokazał klasę. Lekkoś jego jazdy jest po prostu niebywała. Tomek i Krzysiu nie mylili się mówiąc, że ma on papiery na świetnego kolarza.
Mechov dzisiaj jednak zawiódł, ale o podium może jeszcze śmiało walczyć. Szkoda mi Valverde, bo gdyby nie te straty w Pirenejach to mógł się jeszcze włączyć do walki o żółtą koszulkę.
Go Go Carlos



