USA dostaje baty od Serbów, wygrywa równy mecz z Polską, potem bije "tą" Brazylie i Serbów. Rosjanie dostaja baty od Brazylii, by wygrac mecz o 3 miejsce z ta sama ekipa. Bylismy o pilke od wyrzucenia poźniejszych triumfatorów LŚ z finałowej rozgrywki. Daje do myślenia? Jak dla mnie dużo przypadku. Napisze tylko enigmatycznie, że USA i Serbia dosc sybko złapały wysoka forme. Może to nie jest ich maks, ale moze jest.
Jeszcze napisze, że Brazylia przy Marcelinho strasznie uprosciła swoje rozegranie, a na kontrach to własciwie ograniczaja sie do przyspieszania. Skrzydłowi mecza sie przy niektórych piłkach. Co prawda Canarinhos nadal pozostaja głownymi faworytami do zlota, ale już nikt nie bedzie wychodził na plac gry jak na sciecie. Piekny turniej sie szykuje.



