Niedawno tłumaczyłem dlaczego Leo nie pasuje mi na lidera zespołu. Wtedy skupiłem się tylko na jego zdrowiu pomijając jeszcze jeden aspekt ponieważ liczyłem przynajmniej na nieco inne zachowanie samego zawodnika. Nie napiszę, że się zawiodłem bo to za duże słowo, ale jestem lekko niepocieszony.
Klub zaproponował rozsądny kompromis. Leo miał zagrać przynajmniej jeden mecz pomagając Barcelonie w awansie do Ligi Mistrzów. Abstrahując od trudności zadania jakie stoi przed klubem (bez względu na to na kogo trafimy powinniśmy sobie dać radę - to oczywiste) nie tak zachowuje się lider drużyny. Zdecydowanie nie tak.”Chcę, żeby wszystko było jasne. Rozumiem stanowisko klubu. Od początku mówiłem, że chcę grać dla mojej reprezentacji i nie było z tym problemów. Poczekam na to, co orzeknie FIFA. Jeżeli stwierdzi, że nie muszę jechać, to nie pojadę, jeżeli uzna, że mogę jechać, to zrobię to nie czekając na ostateczną decyzję TAS, ponieważ ja i moja reprezentacja nie będziemy mogli na to czekać. Jeżeli TAS orzeknie, że powinienem wrócić, to wrócę. Do tego czasu będę przebywał z kolegami z reprezentacji” - powiedział zawodnik
”Klub podtrzymuje swoje stanowisko i rozumiem to, jednak myślę, że powinno się zrozumieć również moje marzenie o udziale w igrzyskach olimpijskich i grze dla mojej reprezentacji” - dodał.
Leo Messi stwierdził również, że rozwiązanie proponowane przez Joana Laportę, czyli udział w olimpijskim turnieju dopiero od fazy pucharowe, uważa za niemożliwe.
Zdrowia życzę Leo. Powodzenia dopiero potem.


