Niezłe pieprzenie.
Trener reprezentacji może zmusić Leo do gry? Nie. Decyzja należy do Leo. Klub pod odejściu Ronaldinho robi z niego lidera czego odzwierciedleniem jest chociażby olbrzymi kontrakt, ale zarobki to nie wszystko. Rola lidera zobowiązuje.
Po co Leo jedzie na IO? Ogrywać ogórków, kelnerów i pionków? Jeżeli tak bardzo mu na tym zależy to dlaczego nie chce pojechać po medal pomagając najpierw swojemu klubowi w jednym z dwóch bardzo ważnych spotkań? Bez względu na rywala Barcelony oczywiste jest, że mecz będzie ważniejszy od jakiekolwiek potyczki Argentyńczyków w początkowej fazie Olimpijskiego turnieju. To nie jest tak, że Barcelona nie chce puścić Leo na IO. Klub chce rozsądnego kompromisu ponieważ też ma swoje racje (Igrzyska Olimpijskie nie są w kalendarzu FIFA) i to wszystko. Leo w osiągnięciu tego kompromisu nie pomaga i bierze stronę reprezentacji.
Druga sprawa to okres przygotowawczy. Messi nigdy jeszcze nie przepracował z zespołem normalnego cyklu przygotowawczego. Teraz mamy rewolucję w zespole. Nowi piłkarze, nowy trener, nowe metody pracy, ale Leo nie przepracuje tego okresu wraz z drużyną bo jedzie na IO, które w rankingu imprez piłkarskich są imprezą drugorzędną czy się komuś to podoba czy nie.
Tak się zachowuje lider zespołu? Okręt flagowy? Wolne żarty.
Tak czy inaczej zaskoczony nie jestem bo niczego innego się raczej nie spodziewałem. Wracam tylko do dyskusji o tym czy Leo może być liderem Barcelony. Najlepszym piłkarzem - tak. Liderem - nie.


