Polskie kluby w europejskich pucharach

Awatar użytkownika
petru
Administrator
Administrator
Posty: 11826
Rejestracja: 05 lis 2004, 22:37
Reputacja: 680
Kibicuję: Konstytucja
Lokalizacja: 4 lipca 1921, hotel Overlook/ ultima Thule

Post autor: petru » 30 lip 2008, 22:42

No tak to jest, Wisła przegrała, to wszyscy znają przyczynę. Nie wytrzymują presji, są przereklamowani jak Cristiano Ronaldo, Takie gwiazdy polskiej ligi, a sobie nie radzą - odkrycia. A nie zastanawialiście się dlaczego Polska musiała przegrać z Niemcami, zremisować z Austriakami, Wisła przegrać z Pao - chociaż tak im dobrze żarło? Bo są słabsi. Czemu Legia przegrywa z Zurychem, Wilnem, Lech z Tiraspolem, Cracovia z Szachtiorem, Zagłębie z Minskiem, Wisła z Dynamem? Bo to porównywalna klasa i trzeba pokazać trochę zajebistości. A tej w Polakach nie ma za grosz. Wisła zagrała z lepszym rywalem, tymczasem nie było za bardzo tej różnicy widać na boisku. Niestety w pucharach nie jest klasowym zespołem, więc dostała w tyłek. I tyle.

Gdyby Zieńczukowi siadł ten strzał z pierwszej piłki, to już byłby gość. Zmotywowany, zimna krew. Nie siadł to nie jest? Marek żeby pokazać walory, to musi mieć przestrzeń, mieć do kogo zagrać. Ciężko oczekiwać, by z lepszym zawodnikiem dryblował, robił sobie i kolegom przestrzeń do gry. To nie jest kwestia psychiki tylko umiejętności, które WSZYSCY Polacy mają gorsze od rywali.

Baszczyński przed meczem mówił, że boją się przemotywowania, a nie braku zaangażowania (w przeciwieństwie do dziennikarzy - "W drużynie panują nastroje na wpół depresyjne, kapitan Arkadiusz Głowacki właściwie już ogłosił, że do LM krakowianie znów nie awansują." by Rafał Stec). Widziałem masę zaangażowania bieganie za straconą piłką walkę do końca (jak padła bramka dla Wisły?). Jak nabuzowany biegał Baszczyński (notabene spodziewałem się, że tym razem to on zaliczy czerwoną), Sobolewski, Głowacki, Brakło umiejętności i też czułem, że stracone gole są kwestią czasu.

Gra lepsza od oczekiwań (naprawdę zasłużyli na co najmniej remis, wtedy też nie byłoby płaczów, tylko same peany), wynik zgodny. Super Brożek, grał sam, a mimo to robił kolosalną różnicę. Do Pawełka tracę cierpliwość, Mauro staje się wrogiem numer jeden. Nie widzę awansu, nie widzę, by zdołali błysnąć w Krakowie Do tego potrzeba osobowości, same umiejętności Brożka nie starczą, kiedy drużyna jest przeciętna.

Potrzebna będzie kupa fartu.
Ostatnio zmieniony 30 lip 2008, 22:51 przez petru, łącznie zmieniany 1 raz.

Wróć do „Puchary Europejskie”