Pamiętam jak byłem na Legia- Bayern w Warszawie i po pierwszej bramce Bawarczyków odruchowo energicznie uniosłem się z siedzenia. Miejscowi zaczęli mnie mało kulturalnie odsyłać na sektor gości. A jak koleś później złapał koszulkę Ballacka, gdy ten schodził do szatni, to musiał na jakieś 15 minut przed końcem meczu opuścić stadion, bo dość krzywo się kibice nań patrzyli. I pomyśleć, że był to mecz towarzyski. Tak więc powodzenia Mentor i inni Barcelonismo w (mam nadzieję) podróży do Krakowa.Mentor pisze:W Krakowie zaraz ktoś zechce nas nożem potraktować bo będzie miał taki kaprys albo mu się koszulka nie spodoba, ale cóż. Takie życie.



