Ja natomiast nie widze problemu. Zalatwiasz i kupujesz bilet (najlepiej jednak nie z kibicami Wisły) przyjezdzasz do Krakowa, pijesz piwo, wchodzisz na stadion, ogladasz mecz, udajesz sie na piwo i wracasz jakimś nocno-rannym połaczeniem. Ryzyko? Jest zawsze i generalnie nie jestes w stanie przewidziec pewnych sytuacji, tym bardziej sie na nia przygotowac. Podejrzewam, że stresowe sytucje możesz miec takze u siebie na osiedlu (matematyka). Smierc jest takze dobra dzwignia marketingu (pisali by o mnie na sport.pl, moze na inter.it, a juz bajka jakby sam Zanetti wreczył kwiaty rodzicom tak jak kiedys juz to uczynił w wypadku innego tifosi
Hipotetycznie gdyby sytuacja dotyczyła Interu, a wszystkie inne apsekty nieobiektywne byłyby nagle obiektywne to juz piwus robiłby na privie mapke dojazdowa Reymonta.
Sorry za OT.



