Uff... Argentyna też się dzisiaj męczyła, ale udało się wygrać.
Po fantastycznym początku, gdzie oglądaliśmy piękną grę, szybką i z pierwszej piłki, z polotem i fantazją - czyli tak jak być powinno, potem wszystko siadło. Gol Messiego chyba ze spalonego, ale podanie Riquelme to po prostu geniusz (jak to Riquelme).
WKS zagrało bardzo dobrze, dużo było z nimi problemów. Bramka dla nich to zasługa Zabalety. Ogólnie defensywa Argentyny cienko zagrała, chociaż z dobrej strony pokazał się Monzon.
Po strzelonym golu Wybrzeże broniło się wszystkimi zawodnikami. Ani Messi, ani Roman nic nie mogli wymyślić. W końcówce rzut wolny, asfalty przysnęły i znów akcja Leo-Roman zakończona przez Acostę.
Zasłużone zwycięstwo, ale gra momentami była bardzo słaba.


