Zarząd ma minusa za to, że robi to co do niego należy (dba o interesy klubu) a Messi nie ma minusa za to, że mówi A robiąc B, ale spoko. Nie chce mi się w to zagłębiać po raz n-ty.
Mówię tylko o tym, że Leo Messi jako najlepiej opłacany zawodnik klubu, jako piłkarz, który Barcelonie zawdzięcza wszystko jest zobligowany do tego, aby pracować (piłka nożna to jego praca) na rzecz swojej firmy (klubu) zgodnie z zasadami na jakie dobrowolnie się zgodził.
Zdecydował się na Igrzyska kosztem przygotowań do sezonu - okej. Obchodzi mnie tylko tyle, że jak wróci to ma grać a nie się łamać i płakać, że mięśnie nie wiedzieć czemu znowu nie wytrzymały.


