Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18616
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2439
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Kluchman » 19 sie 2008, 0:49

Nie w tym rzecz. Popatrz, w meczu z Arsenalem Guti poslal swietna pilke do Raula i ten sie przewrocil. Gdyby nie to, strzelilby bramke po czym czytali i pisalibysmy o cudownej asyscie Gutiego. Ale czy to znaczaco zmieniloby ocene jego gry? Nie. Tak czy inaczej zagral slabo. To nie to, czy Maryska zalicza asysty jest wyznacznikiem tego, czy ma okres czy tez nie. Nie zaprzecze jednak, ze podobna sytuacja wystepuje czesto i gdy juz gra dobrze to asysta mu zazwyczaj wpadnie. Po prostu jest pilkarzem nieregularnym i to jest widoczne na przestrzeni calego spotkania, a nie w pojedynczych zagraniach. Albo ma dobry dzien, albo gra slabo i wtedy zadna asysta tego nie zmieni. Moze podniesc ogolna ocene za wystep bo w koncu przyczynia sie do zdobycia bramki, tylko nie zmieni to tego, ze przykladowo w tym samym meczu zaliczyl 10 strat, nie bral ciezaru gry na siebie i byl malo widoczny. Pewne rzeczy sie nie zmienia i zawsze bedzie tak, ze Guti bedzie potrzebowal kogos kreatywnego obok siebie, aby miec wiecej swobody i grac lepiej. Bo nie jest pilkarzem, ktory dobrze radzi sobie z pressingiem i moze w trakcie spotkania zaginac, a o tym, ze jest niebezpieczny jak ma zbyt wiele miejsca rywale wiedza. I dlatego potrzebny mu ktos drugi, kto w znacznej czesci wezmie na siebie rozgrywanie akcji, wtedy krycie przeciwnika jest bardziej rozlozone i Guti ma wiecej miejsca, dzieki czemu czesto gra lepiej. Chyba ze ktos zastosuje taktyke plastra.

Van der Vaart jest pilkarzem innym. Uzaleznionym od kolegow, ale w troche odmienny sposob. Nie chodzi o to, by mial kogos, kto w duzym stopniu wezmie na siebie rozegranie i tym samym zapewni mu wiecej swobody. To jest bezcenne dla kazdego pilkarza, Rafaela rowniez, ale on potrzebuje jeszcze czegos innego. To on ma rozgrywac i koledzy z zespolu nie moga mu w tym przeszkadzac. Real wczoraj mial problem z utrzymaniem sie przy pilce przez dluzszy czas. Sporo strat zaliczyli De la Red, Diarra, o Robinho nie wspominajac. Wejscie Gutiego rowniez niewiele zmienilo, bo on tez tracil pilki zbyt czesto, a w dodatku byl jak piate kolo u wozu na srodku boiska, kiedy trzeba bylo gre ozywic i/lub rozciagnac, lecz to nie jego wina. W tej sytuacji van der Vaart po prostu nie mogl rozgrywac pilki. Jak mial ja przy nodze w jednej akcji dwa razy to bylo calkiem dobrze. Gra sie nie kleila i nie ma sensu pisac, ze "podobno jest rozgrywający i wymagania są wobec niego nieco większe niż to żeby grał fajnie jak będzie miał z boku Gutiego czy Sneijdera i Robinho w dobrej formie." To nie jest tak. Jesli dodamy do tego, ze atak byl zbyt statyczny to widzimy wszystko. Gdy nie mozna nawiazac wystarczajacej wspolpracy z partenrami w tak kluczowej kwestii jak dokladnosc podan to mamy takie cos jak z Valencia. Zaden rozgrywajacy nie bedzie mogl odpowiednio wejsc w mecz i pokazac pelni swoich mozliwosci, gdy druzyna nie jest w stanie wymienic chocby 7-8 dokladnych podan poza strefa obronna bez dotkniecia pilki przez rywala. O wiekszej ilosci nie mowiac. Po prostu warunkiem kluczowym dobrej gry mozgu druzyny jest to, aby druzyna byla w stanie utrzymywac sie przy pilce. Wtedy on moze to wszystko nakrecac i w pewnym momencie byc moze dac kluczowe podanie albo samemu otworzyc komus droge do bramki, przy czym moze to zrobic ktos inny. Potrzeba "tylko" dokladnosci i cierpliwosci w grze. Real takich zalozen w tym meczu nie realizowal. Jak tego nie ma to rozgrywajacy ginie jak Guti majacy okres, trzymany pod ciaglym pressingiem i czesto faulowany. Krotko mowiac musi byc na boisku gra zespolowa, ktorej glowa ma byc van der Vaart. Glowa bez ciala jest bezuzyteczna tak samo jak cialo bez glowy.

Pozdro :!:

Wróć do „Hiszpania”