Re: Valencia CF (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Pisakk
Wraca do meritum
Posty: 3047
Rejestracja: 03 mar 2004, 22:54
Reputacja: 0
Lokalizacja: Moherowe miasto - Częstochowa

Re: Valencia CF (zbiorczy)

Post autor: Pisakk » 25 sie 2008, 16:12

To było tylko 45 minut...45 minut żenady, farsy, tragedii, kompromitacji ale tylko jednak 45 minut.

Superpuchar był nasz w momencie schodzenia do szatni na przerwę. Równie dobrze organizatorzy mogli go już pakować w paczkę i adresować na Mestalla. To co się stało w drugiej połowie przechodzi jakiekolwiek pojęcie. Pisałem to już na stronie Vcf, ale się powtórzę. Jak to jest możliwe, że mając 2 zawodników mniej, Real zakłada na nas pressing 2 piłkarzami przez co zmuszeni jesteśmy wycofywać piłkę z połowy boiska do bramkarza a ten nie mają ŻADNYCH opcji musi ją wykopnąć do niewysokiego Villi który choćby stanął na Silvie to i tak nie wygra główki z Pepe czy z Heinze? Kompletnie tego nie rozumiem...ZERO ruchu w drugiej linii. Przecież wystarczyło, żebyśmy sobie klepali piłkę i Real za nią biegał i tak dotrwali do końca. Brakło nam wyobraźni.

Pisałem wyżej, że Hildebrand mnie nie przekonuje od początku i tylko wczoraj to potwierdził. Fakt, przy bramce Ramosa nie miał szans, przy strzale Higuaina mógł się troche inaczej zachować i starać się ratować sytuację a nie beznamiętnie kłaść się na murawie, ale nie bardzo rozumiem dlaczego przy karnym van Nistelrooya ledwo ruszył się ze środka (przecież jakby się odbił mocniej to mógł to wybronić), a już to co zrobił przy strzale De La Reda to było mistrzostwo. Strzał z 30-kilku metrów, nie za mocny wpada mu na wysokości barków. Geniusz po prostu. Podejrzewam, że jakbyśmy mieli zamiast niego trzeci słupek w bramce to byłoby dla nas to z większą korzyścią.

Ogólnie farsa i wstyd [']. Do dziś nie mogę uwierzyć w to co się stało. Jeszcze na dodatek miałem Valencię na ostatnim kuponie jako X2, jako ostatni mecz kiedy to postawiłem na nich ostatnią kasę jaka mi została na koncie. To tylko spotengowało frustrację :| .

Wróć do „Hiszpania”