Re: Juventus Turyn cz.2 (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Maro juve
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 218
Rejestracja: 07 lip 2005, 15:01
Reputacja: 0

Re: Juventus Turyn cz.2 (zbiorczy)

Post autor: Maro juve » 27 sie 2008, 16:56

Ligo Mistrzów, nadchodzimy ]:->

Cieszy awans, mecz co prawda w naszym wykonaniu przeciętny, ale my chociaż nie przegraliśmy (patrz: Barcelona ;p). Nie starali się ci nasi piłkarze, ale cóż poradzić na to, że zdawali sobie sprawę z 4-bramkowej zaliczki ... Artmedia też nie postawiła jakichś szalonych warunków, nie zależało im na dobrym meczu, tak jak zależało chociażby Wiślakom. Najważniejsze, że przeszliśmy, a w meczu obeszło się bez kontuzji ;p

Co do Tiago - straciłem kompletnie do niego cierpliwość. Miał parę propozycji, w żadnym wypadku na pewno nie trafiłby na ławkę, miałby większe pole do popisu niż u nas. Ranieri dawał już mu parę szans, Portugalczyk żadnej nie wykorzystał.
Do Anglii nie pójdzie. Dzidzia chce do słonka. To czemu kręci nosem kiedy przyszła oferta z Porto? Zrozum człowieku takiego - z jednej strony chce odejść tam gdzie będzie grał, a z drugiej kiedy już się pojawia propozycja i z której spokojnie może skorzystać, bo szanse na występy będą większe, to woli czekać, bodaj i sezon, gdzie calutki przesiedzi na ławce(bo w kolejce przed nim do grania są młodzi, których trzeba ogrywać, bo mogą być jeszcze przydatni), byleby otrzymać ofertę z klubu, w którym mu się marzy grać... no bo właśnie
Loczkerson pisze:czyli moim marzeniu, a mianowicie Lucho Gonzalezie.
marzymy o tym samym ;p Ta wymiana byłaby idealna. Jak dar od niebios ;p Co prawda szansa na to byłaby marna, nawet jakby Tiago chciał pójść do Porto choćby na kolanach, bo nasz zarząd prawie że chórem zapewnia, że transferów nie będzie, skład jest optymalny, a my powinniśmy skakać( :jupi: ) z radości z takiego obrotu spraw, jaki miał miejsce tego lata. A ja bym skakał dopiero po Lucho ;) Oswoiłem się już co prawda z myślą maestro Poulsena jako naszego rozgrywającego, jednak tak miła niespodzianka jak Argentyńczyk tylko i wyłącznie mogła by mi poprawić humor.

Wróć do „Włochy”